loading

Archives

31 maja

MASTERS OF WAR

Zasadą, której starałem się trzymać przy doborze piosenek na płytę, była tzw. relewancja, a raczej odwrotność redundancji. Mówiąc przyjaźniej, chodziło o nienagrywanie piosenek, które już mają swoje polskie wersje. Ktoś mógłby mnie zaczepić, że The Times They Are a-Changin’ było już kiedyś zaśpiewane przez Marylę Rodowicz jako Czas wszystko zmienia. Tyle że według mnie nie było to tłumaczenie, […]

30 maja

THE TIMES THEY ARE A-CHANGIN’

To niezwykłe, jak czasem potrzeba staje się matką przekładu. W dawnych czasach, kiedy dopiero roiło mi się, że może zdołam doprowadzić do powstania tej płyty, zwróciłem się do Muńka Staszczyka, czy z zespołem T.Love nie mogliby tego ze mną zrobić. Nie mogli, bo to bardzo zarobiony band. Ale Muniek powiedział: Jeśli byś miał przetłumaczone The Times […]

29 maja

MAN GAVE NAMES TO ALL THE ANIMALS

Dziecięca wyliczanka? Tak. Piosenka często trafia na rozmaite składanki z rymowankami dla dzieci. Nie jest jednak przypadkiem, że trafiła na pierwszy ewangeliczny album Dylana Slow Train Coming z 1979. Księga Rodzaju mówi (w rozdziale 2): 19 Utworzywszy tedy Pan Bóg z ziemie wszelkie zwierzęta ziemne, i wszelkie ptastwo powietrzne, przywiódł je do Adama; wszystko bowiem, co […]

28 maja

GOTTA SERVE SOMEBODY

To także piosenka otwierająca. Rozpoczynała pierwszy „chrześcijański” album Dylana Slow Train Coming (1979). Dawno nie słyszano wówczas Dylana tak kaznodziejskiego, surowego, nieprzyjaznego. I wciąż niezwykłego. Bluesowa forma narzuciła sposób myślenia także nam w studiu. Zasadniczy pomysł na kształt piosenki wyszedł od Jacka i Krzysztofa. Jacek dźwiga utwór swoją mandoliną, ja sekunduję mu riffami na gitarze 12-strunowej, Marek […]

26 maja

SUBTERRANEAN HOMESICK BLUES

Przełożyłem tę nerwową, rozgorączkowaną piosenkę w marcu 2014. Długo nie wierzyłem, że to się może udać, ale bez niej cała układanka na nic. Fot. ze stopklatki klipu z filmu Don’t Look Back D. A. Pennebakera.  W Dylanowskiej wersji otwierała pierwszą elektryczną płytę Bringing It All Back Home z 1965. Otwierała ją z hukiem. Zachowałem „Johnny’ego”, „Maggie” przechrzciłem […]

26 maja

CZY POTRZEBNY TYTUŁ, ŻEBY WIEDZIEĆ, O CO CHODZI

„ołtarzy nie ma, hymnów nie usłyszę mej wiary nie wyznaje dzisiaj nikt” Piosenka musi posiadać tekst… a płyta musi posiadać tytuł. Tytuł to jakby matka dzieła (a dziś Dzień Matki). Tytuł zaś winien być łatwy do zapamiętania. Tak mówi szkoła falenicka. Szkoła otwocka z kolei naucza, że tytuł powinien zwracać uwagę, wyróżniać się spomiędzy wielu […]

25 maja

CO, JAK I W OGÓLE

„ołtarzy nie ma, hymnów nie usłyszę mej wiary nie wyznaje dzisiaj nikt” Płyta ma pokazać Dylana jako twórcę wielostronnego – publicystycznego, zaangażowanego, zakochanego, rozczarowanego, rozmodlonego, zgryźliwego, czułego, oczytanego… Ma go też pokazać jako twórcę aktywnego od 1962 roku po dziś dzień – a więc nie ograniczać się do okresu tzw. największych przebojów (cokolwiek słowo „przebój” […]

24 maja

RODZI SIĘ ZESPÓŁ

„ołtarzy nie ma, hymnów nie usłyszę mej wiary nie wyznaje dzisiaj nikt” [DZIŚ SĄ 75. URODZINY BOBA DYLANA. MY DZIAŁAMY.] Marek Wojtczak, basista ZR, słysząc, że zamierzam testować polskiego Dylana w solowych wykonaniach publicznych, namówił mnie, żeby jednak zrobić to z większym rozmachem. Głos plus moje dwie gitary plus bas – to już był zaczątek […]

23 maja

SEDNO

Czyli skąd się to wzięło. W 1983 roku powstał Zespół Reprezentacyjny, którego sednem działania po dziś dzień jest samodzielne tłumaczenie, adaptowanie, aranżowanie i wykonywanie piosenek obcojęzycznych. Przez długie lata w zasobach Zespołu znalazły się utwory katalońskie, hiszpańskie, francuskie, sefardyjskie, amerykańskie (w tym Dylana), angielskie, czeskie, jiddisz, portugalskie, brazylijskie, rosyjskie, włoskie… Także kilka własnych. Z głębokiego […]

22 maja

ŹRÓDŁO

„ołtarzy nie ma, hymnów nie usłyszę mej wiary nie wyznaje dzisiaj nikt” Jako układ oddechowy i nerwowy bestii o nazwie dylan.pl prowadzę ten blog osobiście – za jednomyślną zgodą reszty naszego zespołu. Nazywam się Filip Łobodziński i nie biorę jeńców. Wszystko zaczęło się w  połowie lat 1970., kiedy kolega z liceum zaraził mnie Bobem Dylanem. […]