loading
26 maja

CZY POTRZEBNY TYTUŁ, ŻEBY WIEDZIEĆ, O CO CHODZI

IMG_8541m

„ołtarzy nie ma, hymnów nie usłyszę

mej wiary nie wyznaje dzisiaj nikt”

Piosenka musi posiadać tekst… a płyta musi posiadać tytuł. Tytuł to jakby matka dzieła (a dziś Dzień Matki). Tytuł zaś winien być łatwy do zapamiętania. Tak mówi szkoła falenicka.

Szkoła otwocka z kolei naucza, że tytuł powinien zwracać uwagę, wyróżniać się spomiędzy wielu na półkach dobrych i niedobrych sklepów z płytami. A to nie znaczy, że MUSI być krótki.

Myśląc o przyszłej płycie, uznałem, że może warto pójść w poprzek oczekiwań. Skoro brzmienie płyty jest na polskim rynku nietypowe, to może i tytułem wsadzić kij w mrowisko.

Stąd szokująco długa propozycja, będąca nb. cytatem z inaugurującej ją piosenki Tęskny jazz o podziemiu: NIEPOTRZEBNA POGODYNKA, ŻEBY ZNAĆ KIERUNEK WIATRU. (Nagrywamy tę płytę w Otwocku, zatem——-).

To jeden z najsłynniejszych cytatów dylanowskich („You don’t need a weatherman to know which way the wind blows”), będący czytelnym symbolem niepokoju w powietrzu, turbulentnych czasów oraz kwestionowania utartych autorytetów.

Długi tytuł jest trudniejszy do zapamiętania, to prawda. Ale:

  • Ponieważ niemal WSZYSCY dają swoim płytom tytuły krótkie i łatwe do zapamiętania, tytuł dłuższy (zresztą wcale nie taki długi) w oryginalny sposób odróżnia się od mainstreamu 🙂
  • Tytuł wcale nie musi być ukazany na okładce.
  • Jeśli dojdzie do tej błogosławionej sytuacji, że ludzie będą o płytę pytać w sklepie, zapytają o płytę „polskiego Dylana”, „Dylana po polsku”, „dylan.pl” itp. Tak jak pytają o „nowego Kazika”.
  • Nasza propozycja tytułu też jest dość łatwa do zapamiętania – chociażby przez swoją rytmikę: jest napisana regularnym ośmiozgłoskowcem, jak ludowe wierszyki (np. „lepszy namiot na polanie, niż dwie gwiazdki i mieszkanie”).
  • W dziejach muzyki pop bywały tytuły długie, które dowodziły oryginalności twórców. Najdłuższy tytuł w dziejach ma chyba płyta zespołu Chumbawamba z 2008 – liczy on 158 (sto pięćdziesiąt osiem) słów: The Boy Bands Have Won, and All the Copyists and the Tribute Bands and the TV Talent Show Producers Have Won, If We Allow Our Culture to Be Shaped by Mimicry, Whether from Lack of Ideas or from Exaggerated Respect. You Should Never Try to Freeze Culture. What You Can Do Is Recycle That Culture. Take Your Older Brother’s Hand-Me-Down Jacket and Re-Style It, Re-Fashion It to the Point Where It Becomes Your Own. But Don’t Just Regurgitate Creative History, or Hold Art and Music and Literature as Fixed, Untouchable and Kept Under Glass. The People Who Try to ‚Guard’ Any Particular Form of Music Are, Like the Copyists and Manufactured Bands, Doing It the Worst Disservice, Because the Only Thing That You Can Do to Music That Will Damage It Is Not Change It, Not Make It Your Own. Because Then It Dies, Then It’s Over, Then It’s Done, and the Boy Bands Have Won.
  • NASZ TYTUŁ MA SZEŚĆ SŁÓW.
  • Z tytułów długich, a znacznie krótszych warto przypomnieć płytę, która bardzo dobrze się sprzedała – The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars Davida Bowie’ego. W skrócie mówi się nań Ziggy Stardust. Na nasz tytuł też można mówić w skrócie Pogodynka.

Czy moja propozycja się utrzyma – czas, ten chimeryczny uczestnik każdego procesu, pokaże. Możemy ponegocjować, jeśli kontrargumenty będą skuteczne 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 1 )
  • Andrzej m

    Dylu, dylu w Dylana stylu.

    Odpowiedz