loading
29 maja

MAN GAVE NAMES TO ALL THE ANIMALS

theology_063_Adam_Eden

Dziecięca wyliczanka? Tak.

Piosenka często trafia na rozmaite składanki z rymowankami dla dzieci. Nie jest jednak przypadkiem, że trafiła na pierwszy ewangeliczny album Dylana Slow Train Coming z 1979.

Księga Rodzaju mówi (w rozdziale 2):

19 Utworzywszy tedy Pan Bóg z ziemie wszelkie zwierzęta ziemne, i wszelkie ptastwo powietrzne, przywiódł je do Adama; wszystko bowiem, co nazwał Adam duszę żywiącą, to jest imię jego.

20 I nazwał Adam imionmi ich wszystkie zwierzęta, i wszystko ptastwo powietrzne, i wszystkie bestye ziemne: lecz Adamowi nie najdował się pomocnik podobny jemu.

[przekład ks. J. Wujka]

W ostatniej, urwanej zwrotce, Pierwszy Rodzic widzi oto zwierzę, które przyniosło ostatecznie wygnanie z Raju. Zwierzę nie jest wymienione z nazwy, ale zarówno opisany jego sposób poruszania się, jak i słowo lake (jezioro) w rymowanej pozycji wskazują bez cienia wątpliwości na węża. Czyli tego, który namówił pierwszych ludzi do buntu i grzechu.

Czyli tak niefrasobliwie to ten tekst nie brzmi.

Kiedy w lutym 2008 roku siadałem do przekładu, wiedziałem dwie rzeczy: 1. muszę szukać popularnych zwierząt, które mogły znajdować się w Edenie i których nazwy są jednosylabowe; 2. refren ma szczególne brzmienie.

Ad 1. W oryginale wśród nazywanych przez Człowieka zwierząt są na przykład niedźwiedź, owca, krowa… „I think I’ll call it a cow” – „Chyba nazwę to krowa”. Kompletnie nie pasuje do frazy.

Szczęśliwie „wąż” jest jednosylabowy. Nadzieja świtała. Wkrótce pojawiły się „byk”, „wieprz”, „koń”, „pies”, „lew”. Wystarczy.

Ad 2. Zwrot „Man gave names” oparty jest – przy Dylanowskiej wymowie – na jednej sylabie, długim E. Fraza powtarza się dwunastokrotnie, więc nadaje dźwiękowy ton całości.

Olśnienie. Pierwszy człowiek w Edenie miał, wedle Pięcioksięgu, imię Adam. „Adam dał imiona zwierzętom”. Reszta przyszła sama, w ciągu dwóch godzin.

To nasza najbardziej zaludniona wspaniałymi gośćmi piosenka. Wiedząc, że mój głos nie jest największym możliwym magnesem, szukałem w całym materiale – zdominowanym przez wypowiedzi subiektywne i w liczbie pojedynczej – miejsca dla innych głosów. Tu otwierały się wrota.

Kolejne zwrotki nagrali (w kolejności pojawiania się w studiu): Muniek Staszczyk, Tomek Organek, Marysia Sadowska, Pablopavo (z kapitalnymi odzywkami i chórkami w ostatnim refrenie) i ja (zacząłem i skończyłem tę opowieść).

Na puzonach pięknie zagrał zbójecko-reggae’owe riffy Tomek Hernik.

Marek gra na gitarze basowej, Krzysztof na bębnach, shakerze i darbuce (arabskim bębnie kielichowym).

LIGHT_COPPER_DARBUKA_2

Jacek, pomysłodawca naszej aranżacji, wygrywa rytm na gitarze gitane (cygańskiej)

580376

i poprawia na bandżo.

Ja tylko śpiewam.

I jest piosenka. Nasze pierwsze ujawnienie radiowe.

A tekst leci tak:

Adam dał imiona zwierzętom

u progu czasu, u progu czasu

Adam dał imiona zwierzętom

u progu czasu, gdy powstał świat

 

Zobaczył zwierza w puszczy pośród skał

co stąpał zwinnie, wielką grzywę miał

a kiedy ryknął, w żyłach stygła krew

„O, ten niech się zowie lew”

Adam dał imiona zwierzętom…

 

Zobaczył zwierza, co gnał pośród pól

nie równał się z nim wiatr, nie imał się go ból

kopyta to jedyna była jego broń

„O, ten niech się zowie koń”

        Adam dał imiona zwierzętom…

 

Zobaczył zwierza, co się na łące pasł

majestatycznie jak potężny głaz

miał rogi i potrafił dobyć groźny ryk

„O, ten niech się zowie byk”

         Adam dał imiona zwierzętom…

 

Zobaczył zwierza, co po błoniu biegł

spoglądał mądrze i wydawał głośny szczek

i ciągle węszył, z potrzebą albo bez

„O, ten niech się zowie pies”

         Adam dał imiona zwierzętom…

 

Zobaczył zwierza, co w błocie sobie żył

ogonek kręty miał, ryjem ziemię rył

i chrząkał, jakby zjadł palący pieprz

„O, ten niech się zowie wieprz”

        Adam dał imiona zwierzętom…

 

Zobaczył zwierza bez łap i bez piór

bez szmeru pełzł ten łuskowaty twór

co niby znikał, a był gdzieś obok wciąż…

{ilustracja biblijna za: http://www.himandus.net/Theology/theology_063_Adam.html}

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 5 )
  • Córeczka

    cześć 🙂 piosenka „Adam dał imiona zwierzętom” bardzo spodobała się mojemu tacie w związku z tym mam pytanie czy można ją gdzieś pobrać lub zakupić na płycie?

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Będzie można dopiero w październiku, kiedy ukaże się płyta. Może wcześniej wytwórnia zdecyduje się udostępnić piosenkę jako pojedynczy plik, ale na razie czekamy na decyzje. Pozdrawiamy tatę, nie tylko z okazji dobrego gustu muzycznego, ale także Jego Święta!

      Odpowiedz
  • Marcin Kwiecień

    -Skończyłem. Wszystko przygotowane. Stoi i czeka na Ciebie.
    -To co jeszcze zostało?
    -Nazwać co nieponazywane i tchnąć życie w ten świat.
    -Cudownie! A te drobiazgi…
    -Są takie jak mi opisałeś. Możesz sprawdzić. Nie umiałeś się zdecydować na barwy, więc zaproponowałem własne. Oczywiście jeśli jest jeszcze coś do zmiany to powiedz. Wciąż mogę coś poprawić.
    Ale nie trzeba było. Wszystko było takie jak być powinno. Pasujące do siebie i z jakimś sensem.
    Drobiazgi leżące na dnie wody nazwanej morzem i skrawku lądu – brzegu pozostały w jasnym odcieniu.
    -Miło się po nim chodzi- powiedział ten niewielki wobec ogromu wszystkiego- miło łaskocze w bose stopy.
    -Ten … piasek?- podpowiedział ten mogący zakryć dłonią cały brzeg i morze.
    Uśmiechnął się. Teraz stał już na piasku, usiadł na nim. To było przyjemne, ale czegoś brakowało. Nieruchoma tafla wody, zastygłe w bezruchu liście na drzewach. Mewy zamiast szybować stojące na kamieniach.
    – Po prostu zrób to. Nie ma co się zastanawiać! – ponaglił ten, którego źrenica oka stąd widziana była większa niż tarcza słońca.
    – Dobrze. – odpowiedział, podniósł się i dla odwagi wziął kilka głębokich wdechów, zupełnie mu nie potrzebnych. Ostatecznie nabrał powietrza i tchną nim przed siebie, potem przez jedno i przez drugie ramię. I resztką oddechu w tył odwracając się plecami do morza.
    Gdzie tchnienie docierało rozpoczynał się ruch, jakby namalowany obraz znudził się swoja bezczynnością i nagle ożył.
    Teraz patrzył jak na morzu, popychanym wiatrem tworzą się … hm, fale? Ptaki rozprostowując skrzydła głośno się nawoływały, co go zastanowiło bo o tym nie pomyślał,. Jeśli to nie jego pomysł to na pewno tamtego, górującego nad nieboskłonem. Im bardziej się rozglądał tym bardziej dostrzegał jak wiele dodał do jego dzieł. Delikatnych wykończeń nadających rzeczom wyjątkowość.
    -Podoba mi się krzyk ptaków! Miałeś dobry pomysł. – uśmiechnął się – chociaż zaskakujący. Gdzieś w środku poczuł złość na samego siebie. Nie pomyślał o takich drobiazgach. A powinien. Do niego należy siła tworzenia. Tamten ma siłę ramion i cierpliwość pracowitych dłoni. ( w kwestii nazywania – prawie jak u Dylana ).

    Odpowiedz