loading
21 Cze

LOVE SICK

Kiedy w 1997 roku ukazała się pierwsza od siedmiu lat płyta Dylana z materiałem autorskim, oczywiście dostałem drgawek. Już to z emocji (bo tak), już to z lęku (że nie zachwyci, bo poprzednia autorska, na skutek fatalnej produkcji, nie zachwycała).

Jednak nadzieja przeważała, tym bardziej, że na okładce widniało nazwisko producenta: Daniel Lanois. Jeden z moich producenckich herosów, bliski współpracownik Briana Eno, człowiek o szczególnej wyobraźni i umiejętności wynajdywania ciekawych lokalizacji do nagrań. To on był akuszerem ponownego narodzenia Dylana-Wielkiego Artysty w 1989, kiedy wyprodukował płytę Oh Mercy. I oto powracał. Mój kolega Darek Rosiak powiedział wtedy: „Lanois drugi raz ratuje Dylanowi karierę”.

Może tak było, może karierę Dylana uratowały tak naprawdę jego dwie poprzednie płyty, złożone z solowych nagrań pieśni tradycyjnych i standardów bluesowych i folkowych. Tam Dylan jak gdyby napił się eliksiru prawdy – i już nigdy więcej nie kombinował. Zaczął nagrywać muzykę tradycyjną w formie, za to niezwykle głęboką w treści.

Album Time Out of Mind zdaje się ten kierunek wskazywać. Jego tytuł można tłumaczyć m.in. jako „Niepamiętny czas”. Jednak płyta ta nie jest typowym dziełem późnego Dylana. Lanois odciska swoje piętno – obficie szafuje pogłosem, wilgocią brzmienia.

W każdym razie była to bardzo dobra płyta, niemal bez skazy. A otwierała ją przedziwnie mroczna, niepokojąca, powolna opowieść o frapującym tytule Love Sick. „Chory z miłości”, „chory na miłość”, „mający potąd miłości”… „I’m sick of love” – wyznaje niskim głosem autor, który zaczął mieć w tym czasie poważne kłopoty z sercem (niemal wylądował na kolacji u Elvisa, jak sam potem mówił).

Zarówno od strony muzycznej, jak i poetyckiej piosenka mnie wbiła w co tam miałem pod siedzeniem. Do tego stopnia, że zaraz puściłem ją drugi raz, zanim zacząłem słuchać reszty płyty.

Kilka miesięcy później, pod koniec czerwca 1998 roku, będąc z córkami na wakacjach w okolicach Łeby, nagle wpadłem na pomysł polskiej interpretacji tekstu. Operując pozornie dość karkołomnym przekładem „I’m sick of love” na pytanie/odpowiedź „A co mi jest? Jest mi miłość” i wykorzystując dwuznaczność zwrotu „mam dość” (mam wystarczająco dużo ↔ nie chcę już więcej), sporządziłem polską wersję, która pozostała niezmieniona do dziś.

Nastrój utworu bardzo kojarzył mi się z wcześniejszą piosenką Wojtka Waglewskiego Nic złego. Nocne miasto, tęsknota. Tylko ból większy jest u Dylana. Ból, wynikający z ambiwalentnego stosunku do adresatki piosenki.

 

bob_dylan_love_sick-483675

Fot. ze strony http://www.liveluvcreate.com/image/bob_dylan_love_sick-483675.html

 

Dylan gra ten utwór w rytmie powolnego marsza z pulsacją na organach. U nas za moją sugestią przeistoczył się w twardy akustyczny rocker, przygwożdżony bezpardonowym bębnieniem Krzyśka (potem Polo dołożył jeszcze tamburyn), wymyślonym przeze mnie riffem na gitarze dwunastostrunowej (wymyślonym – za duże słowo, raczej wykorzystanym), monotonnym biciem gitary basowej Marka i przejmującymi zagrywkami i solówką Jacka na akustycznej szóstce. Znów skład podstawowy dylan.pl. Ale niczego tu więcej nam nie trzeba.

Całość słów po polsku poniżej:

Błądzę

po martwym mieście sam

błądzę

ciebie zamiast mózgu mam

me stopy spętał ból

me rany goi sól

pogoda kiepska

 

Czyżbym

usłyszał, jak ktoś łże?

Czyżbym

z daleka ujrzał łzę?

Twój uśmiech był jak strzał

poraził mnie, gdym spał

gadałem jak dziecko

 

A co mi jest?

Jest mi miłość

i prawdą jest

że jej mam dość

 

Widzę

zakochanych wokół

widzę

sylwetki w oknie z boku

podglądam stąd ich grę

znikają, a ja tkwię

dalej w mroku

 

A co mi jest?
Rzucone kości

i prawdą jest –

mam dość miłości

 

Czasem

cisza też może ogłuszyć

czasem

mam chęć na rozbój ruszyć

czy znasz znaczenie słów?

Twoich kłamstw mam znów

pełne uszy

 

A co mi jest?

Żałuję, żeś przyszła do mnie

a co mi jest?

Chciałbym cię zapomnieć

 

Znów przyszła taka chwila

gdy pragnę, żebyś była

koło mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 0 )