loading
18 Sie

ISIS

To słowo oczywiście dziś budzi jednoznacznie krwiożercze skojarzenia. Ale u Dylana jest po prostu mitycznym imieniem. Izydą.

Na uwielbianej w Polsce płycie Desire z 1976 roku większość tekstów Dylan napisał wspólnie z nowojorskim dramaturgiem, psychiatrą, autorem i reżyserem nazwiskiem Jacques Levy (1935-2004). Był to niezwykły jak na Dylana ruch – dotąd pisał sam. (Później raz napisał wspaniałą piosenkę z Samem Shepardem i wiele piosenek z tekściarzem The Grateful Dead, Robertem C. Hunterem). Ale ten ruch wynikał też z faktu, że kilkanaście miesięcy wcześniej BD chodził na zajęcia ze scenariopisarstwa. Efektem była część utworów z genialnego albumu Blood on the Tracks. Tam wszystkie były osobistymi dziełami artysty i nosiły silne piętno autobiograficzne. Chcąc pewnie oderwać słuchaczy od skojarzeń z jego prywatnym życiem, tym razem zapełnił płytę głównie historiami fikcyjnymi – a pisał je wspólnie z Levym, który (zapewne) był odpowiedzialny za dramaturgię.

I jakby dla przeciwwagi – i to totalnej – zakończył tamta płytę osobistym, spóźnionym wyznaniem miłosnym Sara.

W tym blogu już jeden z tekstów z Desire się pojawił – Romans w Durango. dylan.pl nagrał trzy piosenki z tej płyty – oczywiście po swojemu. Teraz pora na Isis, u nas jako Izis.

Przekład powstawał z oporami. Sama historia mnie zauroczyła, ale jak to ładnie opowiedzieć? Pierwszą wersję sporządziłem pomiędzy końcem października a początkiem grudnia 1982 roku. W tej wersji umieściłem go nawet jako dodatek do mojego artykułu o Bobie Dylanie na łamach miesięcznika „Non Stop” (nr 1/1989).

021-NS-1-1989-728x1024

Potem przejrzałem tę opowieść w grudniu 2007 roku – ćwierć wieku później! – i dokonałem pewnych zmian.

Kiedy zaczęliśmy pracę w zespole, miałem dość karkołomną koncepcję zagrania piosenki. Dylan w studiu gra ją dość monotonnie na fortepianie na spokojne 6/8. Wersje koncertowe, grane w tym samym czasie (znane z Biograph albo The Bootleg Series Vol. 5: Bob Dylan Live 1975 (The Rolling Thunder Revue)) są znacznie agresywniejsze, stricte rockowe, ale też na 6/8. Mój pomysł polegał na tym, by początek i końcówkę długiego przecież utworu zagrać też na 6/8, natomiast całą sekwencję wędrówki i włamywania się do grobu przerzucić na szybkie 4/4, trochę ścichapęk, trochę mocno, z riffem wzorowanym na riffie piosenki On Broadway.

Koledzy jednak nie byli przekonani. Nie żarło. Tekst nie poddawał się łatwo takiemu przemeblowaniu. Dlatego w sierpniu 2015 roku trzeci raz siadłem do słów piosenki i znów je przerobiłem.

A tymczasem Jacek Wąsowski przekonał mnie, że powinniśmy pozostać przy metrum 6/8, ale zagrać pieśń szybciej niż Dylan, na ostinatowym rytmie mandoliny. Podświadomie może graliśmy jakby pod Paragwaj Lecha Janerki

Bo tak się stało. Ja zaproponowałem chorusy instrumentalne w kilku miejscach, żeby instrumenty zabrzmiały pełnym głosem.

Jacek gra na mandolinie. Marek na kontrabasie. Krzysiek na perkusji. Ja na gitarze dwunastostrunowej (i przekazuję wokalnie treść). A wspiera nas Tomek Hernik na akordeonie.

Gotowe. I jeszcze tekst:

Wziąłem ślub z Izis w piąty dzień maja

lecz jakoś nam w życiu nie składało się

ściąłem więc włosy i ruszyłem w dzikie kraje

tam, gdzie wiadomo, co dobre, a co złe

 

Wspiąłem się do miasta, gdzie rządziły blask i mrok

dokładnie przez centrum granica ich szła

uwiązałem kucyka i skręciłem zaraz w bok

do pralni, bo ubranie miałem brudne do cna

 

Na rogu jakiś facet poprosił mnie o ogień

z miejsca mi wydał się dziwny wyraźnie

spytał: „Chcesz się załapać? Ja ci pomogę”

ja na to: „Nie mam forsy”, a on: „To nieważne”

 

Po zmroku ruszyliśmy na północ w kraj zimy

on mi dał słowo, koc dałem mu ja

pytam: „Dokąd?”, a on, że przed czwartym wrócimy

na to ja: „To najlepsza nowina od lat”

 

Marzyłem o turkusach, marzyłem o złocie

marzyłem o brylantach i o pięknych szatach

brnąc przez kanion, na piekielnym mrozie

marzyłem o Izis, co mnie miała za wariata

 

Powiedziała mi wtedy, że się jeszcze spotkamy

że się lepiej ułoży, gdy weźmiemy znów ślub

jeśli tylko postaram się z nią zaprzyjaźnić

snuła plany – chyba po sam grób

 

Dotarliśmy do piramid, które skuł lód

on rzekł: „Tu jest ciało, którego szukamy

gdy je wyciągnę, będę forsy miał w bród”

Wtedy pojąłem, jakie miał plany

 

Wicher był straszny, sypał nam śniegiem w twarze

kopaliśmy przez noc i kopali przez świt

gdy zmarł, bałem się, że się odeń zarażę

lecz czułem już, że mnie nie powstrzyma nic

 

Włamałem się do grobu, a tam nic nie było

żadnych skarbów, niczego, facet wziął mnie na lep

może miał dobre chęci, na nich też się skończyło

gdy się wtedy zgadzałem, chyba straciłem łeb

 

Podniosłem go z ziemi i wrzuciłem do grobu

zakryłem go płytą i, zmęczony już trochę

pomodliłem się krótko za dusze nas obu

i odjechałem do Izis wyznać jej, że ją kocham

 

Stała tam pośród łąki, u jej stóp źródło biło

ledwie patrzyła z braku łóżka i snu

nadjechałem od wschodu, słońce w twarz mi świeciło

przekląłem ją w duchu, ale wciąż jechałem w przód

 

„Gdzieś był tyle czasu?” „Nigdzie specjalnie”

„Zmieniłeś się bardzo” „Zdarza się, wiesz”

„Nie było cię długo” „To chyba normalne”

„A teraz zostaniesz?” „Tak, jeśli tylko chcesz”

 

Izis, Izis, moje dziecko mistyczne

za tobą wszędzie pójdę, bo za tobą szaleję

do dziś w oczach mam twój uśmiech prześliczny

w tamten piąty dzień maja mżawka niosła mi nadzieję

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 10 )
  • Marcin Kwiecień

    Spoglądając na reprezentację, można odnieść wrażenie, że Porządnanie rządzi.
    Zamysł celowy czy przypadek?

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Ojej, nie kumam. Jakiś błąd orto/literówka? Szukam, ślepnę…

      Odpowiedz
      • Marcin Kwiecień

        Taaa tesz sie ubawilem lubie jak mi sprzęt sam coś zmienia. POŻĄDANIE. Miało być. No i teraz jest???

        Odpowiedz
        • Filip Łobodziński

          Ale w tekście czy tekstach?
          Bo tak ogólnie to smutek rządzi albo sarkastyczna gorycz.

          Odpowiedz
          • Agnieszka Jot Kostrzewa

            Eros i Thanathos w nieustannym zmaganiu o wpływ na człowieka. Te siły nigdy nie są w równowadze. Poddajemy się działaniu jednej bądź drugiej. I takie jest życie…

          • Marcin Kwiecień

            To ja postaram się wyTŁUMACZYĆ tłumaczowi sens zdania. Desire. Płyta. Reprezentowana aż 3 utworami. (?)

          • Filip Łobodziński

            Ale z kolei BRINGING IT ALL BACK HOME reprezentowane jest pięcioma, co by wskazywało, że jeszcze bardziej rządzi rekonkwista 🙂

  • Marcin Kwiecień

    I w tym momencie robi się zaskakujący układ „płyt najlepszych” Dylana wg Dylan.pl.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Albo najbardziej inspirujących. Ciekawe, że nie gramy ani jednego utworu z JOHN WESLEY HARDING, BLONDE ON BLONDE czy „LOVE AND THEFT”, a to też płyty rewelacyjne. Tak wyszło.

      Odpowiedz
      • Agnika

        Być może nie gracie na razie. Być może przyjdzie czas i na te płyty. Poczekam.

        Odpowiedz