loading
25 Sie

MR. TAMBOURINE MAN

Jeden z tych ‘dylanów’, które „znają wszyscy”, w każdym razie melodię. Rzeczywiście należy do tych najbardziej w-ucho-wpadających. Powstała jeszcze w okresie stricte folkowym, kiedy BD dopiero kombinował, czy nie rozszerzyć instrumentarium i nie przyłoić.

No i ogóle o czym to? Jak to ugryźć? Jak ma przeciętny zjadacz muzyki pojąć np. słowa

And if you hear vague traces of skippin’ reels of rhyme

to your tambourine in time,

it’s just a ragged clown behind

I wouldn’t pay it any mind

it’s just a shadow you’re seeing that he’s chasing

Od razu przestrzegam (jeśli muszę!) przed korzystaniem z tłumacza maszynowego, ten bowiem usłużnie podsuwa brednie:

A jeśli słychać niewyraźne ślady przemykają szpule rymu

Do swojej tamburyn w czasie,

to tylko poszarpane clown tyłu

nie zapłaciłbym mu żadnego umysłu

to tylko cień widzisz, że on ściga

 

(„Nie zapłaciłbym mu żadnego umysłu” to zresztą fraza godna zabaw Barańczaka).

Ale dobrze, są ludzie znający angielski nie tylko z widzenia. Na osławionym portalu tekstowo.pl jesteśmy już nieco bliżej sensu:

jeśli usłyszysz niejasne ślady skaczących kołowrotków wierszy

wtedy dla Twojego tamburyna,

to tylko obdarty klaun za Tobą,

nie przejmowałbym się tym,

to tylko cień, który widzisz jak Cię ściga

Powiedzmy wprost, że nawet anglojęzyczni słuchacze spierali się, o co tu chodzi. Kiedy Dylan wykonywał tę pieśń na festiwalu folkowym w Newport w 1964 roku, publiczność, przywykła do piosenek pisanych wprost i na „konkretne” tematy, musiała być oszołomiona Rimbaudowskim językiem, korowodem metafor… Wkrótce uznano – i ta wersja w wielu miejscach jest uznawana do dziś za najwłaściwszą – że to hymn na cześć substancji odchylających umysł (którego oczywiście nie zapłaciliby!). Czyli – kim miałby być Tamburynista? Dilerem? Dyrygentem wspólnego jarania?

Dla mnie, po kilku wnikliwych lekturach, kluczowe okazało się słowo już wyżej użyte: „korowód”. Dylan napisał tę piosenkę, a ściślej – większość jej tekstu w Nowym Orleanie na koniec Mardi Gras, czyli święta wieńczącego karnawał. I nawet jeśli niektóre metafory były skutkiem użycia, cały obraz przedstawiałby tęsknotę za tym, by święto jeszcze trwało. Coś podobnego do piosenki Viniciusa de Moraes i Toquinho Marcha da Quarta feira de cinzas [Marsz środy popielcowej], tylko na innym poziomie poetyckim.

Dylan – jak często u niego – nie ułatwia. Kondensuje kadry i obrazy, piętrzy ornamenty. Jak to zmieścić we frazie, po polsku długiej i niepokornej? Nie podejmowałem się. Kiedy żona mnie spytała, dlaczego tego nie przełożyłem, powiedziałem, że się nie da. „E tam, nie da się. Po prostu nie próbowałeś”.

Dźgnięty „na ambit”, dwa marcowe dni 2014 roku poświęciłem na polski tekst. Czy przełożyłem go? Nie wiem. Na pewno oswoiłem go, uczyniłem tekstem polskim, który ma z oryginałem sporo wspólnych metafor i obrazków.

Kiedy zaczęliśmy ogrywać Pana z Tamburynem w zespole, graliśmy go we czterech. I w takiej też postaci wykonaliśmy go w Poznaniu w listopadzie zeszłego roku. Ja śpiewałem i grałem na akustycznej dwunastce, Jacek wypełniał i wspierał na akustycznej szóstce, Marek dokładał melodyjną gitarę basową, a Polo – oczywiście grał na tamburynie i bodaj shakerze. Im jednak bliżej sesji na płytę, tym mocniejsze było postanowienie, że sekcja rytmiczna ma wolne. I tak to wyszło – gramy we dwóch z Jackiem. Jacek jeszcze dołożył harmonijkę; zatem na płycie harmonijka pojawia się W DWÓCH UTWORACH. Tylko.

A moja polszczyźniana wersja piosenki brzmi tak:

Hej, Panie z Tamburynem, zagraj dla mnie coś

nie śpię całą noc, donikąd nie wyruszam dziś

hej, Panie z Tamburynem, zagraj dla mnie coś

ding-dong ranek wstaje, ja za tobą pragnąłbym iść

Wieczoru władztwo już zdążyło się obrócić w proch

wymknęło mi się z rąk

tak jakbym stracił wzrok, choć oczy mam otwarte

znużenie mnie zdumiewa, na stopach piętno mam

w tym mieście jestem sam

pustka martwych bram snów moich jest niewarta

Hej…

Twoją wirującą łodzią płyńmy do czarownych wysp

wyostrza mi się zmysł

nie trzymam w dłoniach nic

zdrętwiały nogi mi

czekają tylko, aż się zacznie wędrowanie

jestem gotów iść, gdzie wskażesz, i rozwiać się jak dym

w tego karnawału rytm

niech mnie otoczy nimb, ty tylko tchnij go na mnie

Hej…

Z migotem i chichotem, lotem przez poświatę mkniesz

jak sielankowy wiersz

swobodny uciec chcesz

jedyne, co cię ogranicza, to nieboskłon

jeśli do twych uszu dotrze pewien nieporadny rym

co z tamburynem współgra twym

to grajek, który mimo kpin

wyskoczył jak z butelki dżin

i goni cień twój – pobłażania mu nie poskąp

Hej…

Zniknę w kółkach dymu, które myślą puszczam raz po raz

tam, gdzie w pył się rozpadł czas

wyzwala mnie twój śpiew

spośród lękliwych, gołych drzew

gnam nad wodę, byle w dal

gdzie mroźny i obłędny żal mnie już nie zwietrzy

tak, pod brylantowym niebem tańczyć chcę na morza tle

na skinienie jedno me

z tej areny w chwile dwie

fatum, pamięć pierzchną precz

choć na mgnienie spłynie raj

do jutra mi zapomnieć daj o dniu dzisiejszym

Hej…

Mister-Tambourine-Man-Bob-Dylan-Thankful101com-Quote-Graphics

{Ilustracja za: http://www.thankful101.com/tag/hey-mr-tambourine-man/}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 6 )
  • Qlka

    Wieczoru władztwo. Świetne podwójnie, bo na dykcję też doskonałe 😉

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Lepsze ćwiczenia dykcyjne są np. w When the Ship Comes In: „rozpostrze kobierzec najwspanialszy”; albo w It’s Alright, Ma (I’m Only Bleeding: „najnowszy więc katalog bóstw / sprzeda ci tu na pniu”. Cóż, ludzie ludziom zgotowali… a ściślej człowiek sobie samemu.

      Odpowiedz
  • marcin

    Zachęcony przez Pana, postanowiłem wrócić do rozgrzebanych kiedyś przekładów Dylana i wreszcie je skończyć.
    Mr Tambourine Man wyszedł mi tak:

    Hej, Panie Tamburynie, zagraj mi swą pieśń
    Dziś nie zasnę, i donikąd już nie muszę iść
    Hej, Panie Tamburynie, zagraj mi swą pieśń
    W rytmie dźwięków-brzęków świtu, pragnę za tobą pójść

    Choć imperium nocy padło, runęło w czarną toń
    Pusta moja dłoń
    Stoję ślepy, choć świadomość wciąż na straży
    Moje znużenie dziwi mnie, i ciemność w każdej z bram
    Zostałem całkiem sam
    Na ulicy zbyt wymarłej, żeby marzyć

    Hej, Panie Tamburynie ….

    Zabierz mnie w magiczny rejs, na wirującą łódź
    Me zmysły słabe zbyt
    Me dłonie tracą chwyt
    Zdrętwiałe palce stóp
    Czekają tylko na to, by odnaleźć rytm
    Jestem gotowy pójść gdzie chcesz, gotowy zgasnąć też
    W sam środek życia wejść
    W twoim tańcu spełnić się, tak chciałbym się zatracić w nim

    Hej, Panie Tamburynie …

    Gdy usłyszysz śmiechy drżące, mknące w słońcu poprzez świat
    To nie drwina, to nie żart
    To jest ucieczka, skok na wiatr
    Hen pod niebo, gdzie się można poczuć sobą
    I jeśli cię dobiegnie kiedyś nienajlepszy rym
    Niech wciąż gra twój tamburyn
    To tylko klaun z tysiącem min
    I musisz się pogodzić z tym
    Że on już zawsze, jak cień, będzie szedł za tobą

    Hej, Panie Tamburynie …

    A później zabierz mnie przez dym do wnętrza mego “ja”
    Do tych ruin, gdzie śpi czas
    Do zapomnianych dni
    Zastygłych w miejscu chwil
    Wypowiedzianych słów
    Gdzieś poza zasięg kłów gorzkiego smutku
    Tak, bym tańczyć mógł pod nieba tłem
    I na skinienie miał
    Nieprzebrane piaski plaż
    Wypiętrzone grzbiety fal
    Na których płynąc w dal
    Pozostawię w tyle żal
    Pozwól zapomnieć dzień dzisiejszy, aż do jutra

    Hej, Panie Tamburynie …

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Bardzo mi się podoba! Jedyny ryzykowny moment to zmuszenie do przeakcentowania słowa „tamburyn” w drugiej części trzeciej zwrotki. Ale nastrój i temperatura – świetne. Dziękuję!

      Odpowiedz
      • marcin

        Racja z tym tamburynem. Ale jak to wynika z dalszej części zwrotki, Pan Tamburyn musi się czasem pogodzić z nieporadnymi rymami klauna podążającego jego śladem. Liczę więc na jego wyrozumiałość i mam nadzieję, że „pobłażania nie poskąpi”.
        Dziękuję i pozdrawiam.

        Odpowiedz
        • Filip Łobodziński

          Super, super. Naprawdę.

          Odpowiedz