loading
08 Wrz

WYBÓR

Kolejna osoba (ta została napotkana przypadkiem w autobusie linii 522 w stolicy) zapytała mnie niedawno, czy na planowanej płycie znajdzie się It’s All Over Now, Baby Blue. Na moje negatywne „E-e” posmutniała. Lubi tę pieśń.

Też lubię. Poznałem ją blisko początku mojej znajomości z dorobkiem BD – była na czeskiej składance Bob Dylan (In English) z 1968 roku, takiej z granatową okładką. Simon & Garfunkel mieli płytę w pomarańczowej.

supraphon-1972

Nb. to była już reedycja, bo pierwotnie płytę tę Czesi (Czechosłowacy?) wydali w klubowym nakładzie jako Songy Boba Dylana, nieco wcześniej w tym samym roku.

supraphon-1968

Otóż It’s All Over Now, Baby Blue było drugie na drugiej stronie. Druga strona przynosiła kawałki z trzech „elektrycznych” płyt z lat 1965-1966 (i jeden utwór singlowy), pierwsza to sześć kawałków z poprzednich trzech płyt „akustycznych”. Aczkolwiek akurat Baby Blue jest zasadniczo akustyczne.

I wtedy niespecjalnie się zadurzyłem w tej piosence.

Długo miałem z nią kłopot, bo niby wiedziałem, że adresatem nie jest żadna „baby”, czyli baba, a – może nawet nieokreślonej płci – osoba, która stanowi jakieś nemezis dla Podmiotu L. Ale że jakieś wyjście dla kontynuowania znajomości Dylan widzi. Ale żeby zaraz lubić za to utwór?

Zresztą nieważne. Ważne, że mój przełom WinstonSmithowski (POKOCHAŁ WIELKIEGO BRATA) nastąpił relatywnie niedawno, kiedy sięgnąłem po piosenkę, by ją przełożyć na polski. To ostatnia piosenka na płycie Bringing It All Back Home i była też ostatnią, jaką przetłumaczyłem z tej płyty – w październiku zeszłego roku. W bardzo trudnym czasie. Ale tym samym miałem przełożoną całą płytę.

handwr_itsallover1

Było to już grubo po załatwieniu spraw formalnych z wydawcami piosenek BD na potrzeby naszej płyty, więc niczego nowego nie można było dorzucać. Baby Blue, czyli Już po wszystkim, Skarbie Modry mój w łobodzińskiej wersji, leży w tłumie innych nieuwzględnionych przez dylan.pl

Kiedy spotkana w autobusie osoba zafrasowała się tym, że Baby Blue nie usłyszy w naszym wykonaniu, puściłem jej natychmiast z telefonu przez słuchawki inną, którą usłyszy na płycie. Zresztą z tego samego albumu BD: Tęskny jazz o podziemiuSubterranean Homesick Blues. Może uratowałem sprawę, bo osoba po pierwszej zwrotce rozpromieniła się i przez kolejne trzy przystanki miała minę, jakby chciała mlaskać z uznaniem. A Dylana zna i ceni od lat, więc miło.

Ta niby nieważna chwila dała mi jednak do myślenia. Właściwie jakimi kryteriami kierowałem się, wskazując „szczęśliwców” i „skazańców”, czyli piosenki, które będziemy nagrywać i których nie będziemy? („Szczęśliwcy” i „skazańcy” mogą być tu przyporządkowani zamiennie, w zależności od upodobań do dylan.pl).

I właściwie nie mam dobrej odpowiedzi.

Zawsze powtarzam, że chodziło mi o pokazanie Dylana możliwie w pełni: starego i nowego, słynnego i nieznanego, publicznego, politycznego, miłosnego, modlitewnego, egzystencjalnego…

6a00d8341dc73753ef00e54ff187358834-800wi

{Ilustracja za http://d-nd.blogspot.com/2008/08/6-faces-of-bob-dylan-im-not-there.html}

To jednak tylko określa metodę wyznaczania obszarów. Ale dlaczego gramy When the Ship Comes In, a nie gramy All along the Watchtower? Dlaczego gramy Blowin’ in the Wind, a nie gramy Knockin’ on Heaven’s Door? Dlaczego gramy Ain’t Talkin’, a nie gramy Visions of Johanna? Dodam, że mam je wszystkie przełożone.

Decyzje były bolesne. Ale fakt, że początkowo lista zakwalifikowanych utworów była nieco inna. Nie było Love Minus Zero/No Limit, za to było Just like Tom Thumb’s Blues. Nie było Jokerman ani Soon after Midnight, za to były Stuck Inside of Mobile with the Memphis Blues Again i Pay in Blood

Dobieranie konkretnych piosenek do koncepcji było bolesną rozkoszą. Zna ją bohater Wierności w stereo Nicka Hornby’ego, maniak układania kaset-składanek na zadany temat (ekranizacja nosiła u nas debilny tytuł Przeboje i podboje).

cusack-hi-fi

{Fot. za https://www.tumblr.com/search/high%20fidelity%20%28nick%20hornby%29}

Wiedziałem jedynie, że bez kilku tzw. hitów, czyli utworów powszechnie (?) kojarzonych, się nie obejdzie. Trzeba zaspokoić inżyniera Mamonia, z całym dlań szacunkiem. Trzeba dać coś znajomego, by zachęcić do penetrowania głębiej.

Dlatego w końcu ten zestaw powstał gdzieś na styku rezygnacji, konieczności i miłości.

Dlatego strasznie chciałbym, żeby rzecz się udała do końca, to znaczy żeby ludzie kupili płytę (bądź pliki) w masie pozwalającej wierzyć, że to nie koniec, że jeszcze powrócimy do tematu. I wtedy będzie Watchtower, The Man in the Long Black Coat, Idiot Wind, What Was It You Wanted?, Mississippi, Highway 61 Revisited, The Lonesome Deathn of Hattie Carroll, Slow Train, In the Garden, Trouble i Visions of Johanna. I inne.

Można sobie pomarzyć.

{Fot. autobusu za stroną http://warszawa.wikia.com/wiki/522}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 2 )
  • Adam

    Panie Filipie, żeby było, nie wiem : uczciwie? sprawiedliwie? właściwie? Właściwie żadne słowo nie pasuje, może tak: żeby dylanowej tradycji stało się zadość już dawno powinien wyciec do sieci zapis występu w Poznaniu. Bootleg, field recording- jak zwał tak zwał. Już dawno, jeszcze zanim ktoś pogasił światła na scenie 🙂

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      A ktoś w ogóle nagrywał??? To był pradebiut, ścisk w żołądku… Nie wiem, czy powinien. Ale skoro Pan tak uważa… A słowem najbardziej pasującym byłoby „zadość” właśnie.

      Odpowiedz