loading
04 Lis

LOVE MINUS ZERO/NO LIMIT

Jedna z najpiękniejszych melodii Dylana. I mocno niepokojące słowa.

https://www.youtube.com/watch?v=9w1mCevu3sU

Zaczyna się idyllicznie, niczym amerykański horror, dziejący się na leniwych przedmieściach. Opozycja zbudowana na kontraście pomiędzy światem pędzącym, zajętym doczesnymi i doraźnymi sprawkami a bohaterką, która jest ucieleśnieniem cnót prostych i subtelnych, ostoją życiowej mądrości.

Sytuacja zaczyna się komplikować w trzeciej zwrotce, gdzie pojawiają się postaci, figury i stany symboliczne, Rimbaudowskie, może też Carrollowskie (bo jakby wyjęte z alternatywnej wersji Alicji). Maniacy-egzegeci spierają się wciąż, co konkretnie miał autor na tzw. myśli. Tu twórca przekładu musi już podejmować decyzje interpretacyjne.

„The cloak and dagger dangles”… „Płaszcz i sztylet dynda”??? „Cloak and dagger” to oczywiście „płaszcz i szpada” jako gatunek twórczości popularnej.

cloak-dagger

Ale dlaczego dynda? Może wisi jak miecz Damoklesa? Znając puentę piosenki, decyduję się na montowanie pejzażu zagrożenia, odwołując się przy okazji do klisz popkulturowych. Stąd u mnie „szpieg w masce dybie z mieczem”. Jest dreszczyk, jest też odwołanie do tradycji popularnej (filmu z Leszczyńskim i Ordonką z 1933 roku).

 szpieg_w_masce_hanka_ordonowna_1933_02

A co z puentą? Tam po prostu ukochana narratora porównana zostaje do kruka, który siedzi na parapecie …ze złamanym skrzydłem. Ale kto mu to skrzydło przetrącił? Czy sam narrator może? Nietypowe zakończenie pięknej piosenki miłosnej. (Z półmroku mruga do nas Edgar Allan Poe…).

raven-outside-my-window-lon-casler-bixby

{Fot. ze strony http://fineartamerica.com/featured/raven-outside-my-window-lon-casler-bixby.html}

Oczywiście sposobów interpretowania piosenki jest więcej. Są koncepcje chrześcijańskie, są kabalistyczne. Wg tych ostatnich tytuł piosenki to odzwierciedlenie sefiry חסד [ẖesed] z Drzewa Życia, mówiącej (z grubsza) o bezwarunkowej i twórczej miłości Boga do Swego ludu.

Pracowałem nad tym przekładem w dwóch fazach. Najpierw w grudniu 2014 roku, dokończyłem go w lipcu roku następnego.

Kiedy proponowałem piosenkę reszcie zespołu, miałem rewolucyjny pomysł, by zagrać ją w rytmie i nastroju żwawego country. Tak też zaprezentowaliśmy ją podczas jedynego dotąd publicznego ujawnienia dylan.pl, czyli rok temu w Poznaniu. Ale coś nie stykało, mówiąc delikatnie.

Powróciliśmy więc potem do tempa oryginalnego, nieco zmieniając tylko rytm. Pomysł aranżacji pochodzi od Jacka, ja dokooptowałem ukulele.

Uku

Jacek zatem prowadzi całość na gitarze akustycznej, Polo obsługuje perkusję i tamburyn, Marek gitarę basową, a ja z ukulele melduję się przy mikrofonie.

Tyle. Aha, i polskie słowa:

Ma miła mówi ciszą

nie dręcząc i nie błyszcząc

jak lód rzetelna i jak ogień

jest wierna, bez jej słów to wiem

tam wręczają sobie róże

sypią w krąg obietnicami

ma miła śmieje się kwiatami

walentynką nie przekupisz jej

 

W sklepikach i na stacjach

plotą wciąż o sytuacjach

cytatach z książek, świętych racjach

wnioski zdobią potem mur

ktoś mówi coś o jutrze

ma miła mówi szeptem

wie, że sukces rodzi klęskę

z klęski sukces się nie zrodzi już

 

Szpieg w masce dybie z mieczem

metresy palą świece

na turniejach dla rycerzy

nawet pionek ma się o co bić

herosi z zapałeczek

roztrzaskują się o siebie

ma miła mruga i ma gdzieś to

wie zbyt dużo, by osądzać ich

 

O północy most się trzęsie

wiejski lekarz pomoc niesie

o urodzie i o darach magów

bankierska siostrzenica śni

ulewa nocna hula

wicher wyje młotem

ma miła jest jak kruk za oknem

co ze skrzydłem przetrąconym tkwi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 11 )
  • Adam

    pięknie! po prostu płynie.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Ależ………

      Odpowiedz
  • Piotr Sakwerda

    A może owa „bankierska siostrzenica” to alter ego „miłej” podmiotu lirycznego? To by mogło tłumaczyc „złamane skrzydło” i fakt, iż ona „wie zbyt dużo, by osądzać ich”…

    A jak Pan przetłumaczył tytuł?

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Może. To jeden z tych tekstów, które otwierają drogi do różnych dalszych pokoi. Nie uzurpuję sobie przywileju otwarcia tych właściwych. Jeśli ktoś zrobi lepiej, fajniej – tym lepiej.
      Tytuł… Ponieważ on i po angielsku brzmi zagadkowo, nie mogłem go upraszczać. Zostało więc MIŁOŚĆ BEZ ZERA/ŻADNYCH OGRANICZEŃ.

      Odpowiedz
      • Piotr Sakwerda

        To jest dla mnie najpiękniejsze w poezji, że są te różne pokoje i nigdy tak do końca nie można byc pewnym, który jest właściwy.

        Dzięki za tytył; zgadzam się z Adamem, że polski tekst pLynie 🙂

        Odpowiedz
        • Filip Łobodziński

          Kciuk do góry!

          Odpowiedz
  • Marcin Kwiecień

    Pozostaję z nieodpartym wrażeniem jakby proces twórczy Autora warukował odmienny stan świadomości. Coś przeczytał, coś pomyślał, coś płynące w krwiobiegu pozwalało przechodzić na drugą stronę lustra i z powrotem. Zresztą w wytłumaczeniu przetłumaczenia tłumacz wskazuje na niejednoznaczność orginału, a co z tym idzie przekładu. I tylko ten szpieg w masce… (półtorej dekady mniej na liczniku i już inne skojarzenia, mimowolnie obraz Don Pedro, co zamiast mroczności, efekt nie powagi daje, ale to moja nie serio reakcja?).

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Ależ don Pedro nie miał maski! Ale… pośmiałem się. Fajnie. To też u Dylana rzecz niezwykła – ileż można zwiedzić bocznych dróżek i zaułków przy okazji.

      Odpowiedz
      • Marcin Kwiecień

        Ależ miał! W niektórych odcinkach nosił coś a la Zorro☺. No i to jest mój archetypiczny „szpieg”. Ale całość tłumaczenia trzymam się bardzo klimatu „Kruka” Poe’a, przez co ta niepewność jest wyczuwalna.? o miłości z dreszczykiem.

        Odpowiedz
        • Filip Łobodziński

          The thrill of it all. Widać nie oglądałem uważnie, caramba.

          Odpowiedz
          • Marcin Kwiecień

            Bo to wynika z upływu czasu. Dylan jako jego miara to u jednego narodziny wyznacza przeprowadzka do Minneapolis, a u drugiego „Blood on tracks”. Smarkacze z połowy 70 długo nie mieli nic lepszego do roboty jak śledzić śledzącego DP zamiast wypatrywać nowych longplayów BD.