loading
02 Gru

JOKERMAN

Lata 1980. w twórczości Dylana to okres dość specyficzny, najeżony utworami zdecydowanie słabszymi. Ale i tam jest sporo dzieł i kilka arcydzieł. To jedno z nich.

https://www.youtube.com/watch?v=1XSvsFgvWr0

Pojawił się jako otwarcie nierównej płyty Infidels z 1983 roku. Pierwszej płyty po okresie albumów „ewangelicznych”, wyprodukowanej głównie przez Marka Knopflera, który dzieli tu obowiązki solisty gitarowego z legendarnym ex-Stonesem Mickiem Taylorem. Za klawiszami siadł inny członek Dire Straits Alan Clark, a w rytmie osadzili wszystko zyskujący wówczas wielką renomę Jamajczycy Sly & Robbie. Niestety „ejtisy” też brały udział w produkcji – wszystko utopione jest w elektronice, tzw. bramkach, tworzących nienaturalne, szybko gasnące echo itp., a i perkusja brzmi sztucznie.

Ale Jokerman zapowiada lepszą płytę niż ta rzeczywista. I zapowiada ją w dodatku iście po dylanowsku, bo właściwie do dziś trwają spory, kto jest bohaterem/adresatem długiego, w oryginale ponadsześciominutowego utworu.

Człowiek jako mieszkaniec tego padołu? Szatan? Klasa polityczna? Bóg lub Jego wysłannik? Sam autor jako twórca? To jedna z wielu okazji, by poszaleć z interpretacjami. W dodatku jedna nie musi wykluczać innej. Typowo dylanowska mgławica, gdzie wiadomo tylko, że mowa o sprawach ważnych.

bob-dylan-jokerman-compressed

Pierwszy raz zabrałem się do tej pieśni w 1987 roku. Mam jeszcze tamten przekład, gdzie trzysylabowy tytuł zredukowałem do jednosylabowego „Gracza”. Ale gdy kilka lat temu poczytałem go sobie, łapałem się co chwila za głowę: szedłem tam po omacku i głownie nabawiłem się (i polski tekst) siniaków od obijania się o wszelkie możliwe rafy.

Udało mi się kompletnie zresetować łeb i przeczytać tekst Jokermana na nowo.

Przede wszystkim zająłem się tytułem. Z racji wieloznaczności tekstu uznałem, że i tytuł może być rodzajem wskazówki, by nie trzymać się niewolniczo jednej myśli. Tytuł powinien sugerować tytułowego błazna, kpiarza, ale też pewną migotliwość, co czyniłoby go tytułem na metapoziomie. Tytuł byłby nie tylko „imieniem” bohatera/adresata, ale także komentarzem do rozwidleń samej opowieści. Stąd moja propozycja: Arlekin.

[Nie mylić z „Harlequinami”…]

j-06f

Wpadłem na niego w marcu 2015 roku. Cały tekst ułożył się mniej więcej w ciągu jednej doby. Potem wróciłem do niego jeszcze w sierpniu. I już więcej go nie tykałem, trzeba było siadać do muzyki.

Bezduszne reggae oryginału byłoby nie do odtworzenia w naszym składzie. I nie chciałem tego. Kombinowałem strasznie, nawet pokusiłem się na pewnym etapie o zmianę metrum. Wszystko bez sensu.

Omawialiśmy tę kompozycję z zespołem, ścierały się pomysły, wszystkie nieprzekonujące.

I pewnego dnia przypomniałem sobie dawno nie słyszany utwór John Brown zespołu Masters of Reality.

https://www.youtube.com/watch?v=0WMgIpaVG6c

I zaraz potem Hangman Jury Aerosmith.

https://www.youtube.com/watch?v=74HZNyc7QLY

I uznałem, że to jest wyjście. Dyskretną harmonię oryginału stłamsić do jednego uporczywego akordu przez całą zwrotkę, a całą aranżację oprzeć na rytmie i nastroju bagiennych nut z Delty. Nasycić to jakimś takim naszym podwórkowym wudu. Zrobić z tego pieśń szamańską.

Podstawą musiały być – i są – przeszkadzajki Pola i gitara rezofoniczna Jacka.

rezojw

Marek uwija się tu na gitarze basowej, a ja i Jacek dodatkowo gramy rytm na gitarach – Jacek na 6-stronowej akustycznej, ja na nieco przestrojonej klasycznej. Udało nam się nawet więcej, niż zaplanowaliśmy.

Tekst to pewna propozycja. Nie roszczę sobie praw do tytułu posiadacza jedynej prawdy. Materia jest nader chybotliwa.

 

Chodzisz po wodzie i wyrzucasz chleb

a bałwan, co żelazny ma łeb

ślepiami świeci

statki w oddali spowija mgła

węże w garściach miałeś, gdy przyszedłeś na świat

cyklon wiry kręcił

wolność blisko jest, za rogiem tuż

kto prawdę odrzuca, nie ma dlań ratunku już

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Słońce zachodzi szybko i zapada mrok

ty wstajesz, lecz nie mówisz „żegnajcie” do

nikogo

głupiec leci, gdzie anioł zbliżyć lęka się

obaj czują strach przed nieuchronnym złem

u ciebie nie znać trwogi

zrzucasz kolejną skórę jak wąż

kata w sobie samym w cień usuwasz wciąż

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Umiesz stąpać po chmurach, jesteś mężem z gór

każdy umiesz zmanipulować tłum

snami żonglujesz

do Sodomy i Gomory wkraczasz, no i cóż

nikt przecież z siostrą twą ślubu tu

wziąć nie spróbuje

modlisz się za męczennika i niewiastę, którą toczy grzech

z płomieni bezimienny bogacz w oczy patrzy twe

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Trzecia i piąta z Mojżeszowych ksiąg

prawo dżungli i dobór naturalny to

twoje wademekum

na białym rumaku o zmierzchu gnasz

Michał Anioł mógłby twą postać i twarz

wykuć w kamieniu

przed nagonką wśród pól kryjesz się

pod gołym śpisz niebem, policzki liże ci pies

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Strażnik za chorymi i chromymi chodzi w ślad

Nauczyciel tak samo, choć cel inny ma

któż pierwszy będzie?

armatki wodne, łzawiący gaz

koktajle Mołotowa i kamieni grad

kryją się wszędzie

fałszywi sędziowie wpadają we własną sieć

to kwestia czasu, aż noc zastąpi dzień

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Nad światem śliska wisi masa chmur

dziś niewiasta powiła księcia i mu strój

dała szkarłatny

on ma proroków w kieszeni, w ogień wsunął miecz

sieroty zbiera z ulicy i do stóp rzuca je

dziewce płatnej

o arlekinie, znasz dobrze jego plan

o arlekinie, nie możesz biernie stać

 

Tańczy arlekin do słowiczych nut

leci ptak w księżycowy chłód

o, arlekin tańczy znów

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 8 )
  • Agnika

    Bez wysłuchania utworu nie widzę szans na odniesienie się do wpisu.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Nasza wersja niebawem już będzie dostępna na płycie. Produkcja płyty weszła na ostatnia prostą.

      Odpowiedz
  • Adam

    Panie Filipe, jak zwykle wyrazy uznania. Co do Pańskiej oceny Infidels- nie zgadzam się z nią ale rozumiem. Doskonale wiemy czym mogła być ta płyta gdyby nie produkcja, gdyby znalazły się na niej Foot of Pride, Someone’s got a hold of my heart, o elektrycznej (jakiejkolwiek) wersji Blind Willie McTell nie wspominając. Nie wiem czy jakakolwiek płyta w historii muzyki rozrywkowej miała większy potencjał – to wie tylko Brian Wilson @):-

    Mamy to co mamy: Jokerman, I and I, License to Kill, Sweetheart Like You – życzyłbym sobie płyt, które zawierałyby kilka numerów tej klasy. Niewiele ich było w ostatnich dekadach – w większości były to dzieła Mistrza.

    Ja przyzwyczaiłem się i pokochałem Infidels taką jaka jest. Jokerman bezdusznie wykonany? Dla mnie to jedno z najbardziej natchnionych wykonań Dylana od czasów Tangled Up in Blue. Może zespół brzmi jak automat ale to świetnie, choć e niezamierzony sposób oddaje przesłanie całej płyty: rozdarcie, pęknięcie, wewnętrzną walkę. Nieszczególnie się skończyła ta niewierność bo w następnych latach popełnił chyba największe grzechy w karierze.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Właściwie trudno mi się z Panem nie zgodzić. Uwielbiam tę płytę, ale gdy rzucam ją na tło Blood czy Street-Legal, czy np. Time Out of Mind (a jeszcze dodając te zaniechane klejnoty, które Pan wspomina), to wiem, że mogło być mniam. Ale owszem, nawet już oswoiłem się z zespołem na Niewiernych. Tylko wolę dźwięk analagowy, bliski, nie tak chłodny.

      Odpowiedz
      • Adam

        No to ja mam kłopot za Street Legal. Niby wiem, że to potencjalnie świetna płyta ale nie mogę się przedrzeć przez aranżację i dźwięk- mam wrażenie że tą płytę Dylan poddał, na Infidels jest pasjonująca walka. Będzie coś z Street Legal?

        Przy okazja gratuluje świetnych wyborów. Muszę przyznać, że żadne z wydawnictw przekrojowych, nie mówiąc już o bestofach w żaden sposób nie oddawało mojego rozumienia Dylana. Mój Dylan to właśnie Jokerman, Black Diamond, Hard Rain.

        Odpowiedz
        • Filip Łobodziński

          Ze SL przełożyłem trzy utwory, jeden gramy z dylan.pl. Niebawem o nim napiszę. SL to też kłopoty z aranżacją, ale tekstowo jakoś dla mnie mocniejsza. A za uznanie dziękuję pokornie.

          Odpowiedz
  • adam

    a to jak ma być więcej Jokermana, to odgrzebałem jakies sowje stare tłumaczenie 🙂

    Chodzisz po wodzie
    Rzucasz im chleb
    Maska idola nie uwiera cię
    a twe oczy płoną
    Odległe statki znikają we mgle
    Z wężem w dwóch dłoniach rodziłeś się
    Gdy huragan zionął
    Wolność za rogiem na ciebie już czai się
    Lecz prawda daleko-
    Cóż warta kto wie?

    Zatańcz nam błaźnie,
    Niech śpiewa ci ptak
    Niech księżyca niesie go blask
    Zatańcz nam,
    Och zatańcz nam jeszcze raz!

    Tak wcześnie zbudził cię
    Dziś słońca wschód
    Wstałeś i ścianom rzuciłeś
    Żegnajcie
    Grzesznik spieszy
    Skąd anioł chce zbiec
    Trwoży ich przyszłość
    Ty nie dajesz się grozie
    Kolejną skórę
    Zrzucasz z siebie jak wąż
    I przed swym oprawcą
    Znowu jesteś o krok

    Przenosisz góry,
    Chodzisz wśród chmur
    Snami żonglujesz
    A tłum czeka na twe rozkazy
    Sodoma i Gomora
    Nie straszne są ci
    Choć twoja siostra
    Na ślub nie ma tam szansy
    Przyjaciel cierpiących
    Brat dla zhańbionych dam
    W ogniu piekielnym
    Bezimienny, bogaty pan

    Studiujesz kodeks
    I księgi proroków
    A prawo dżungli
    Jest twym przewodnikiem
    Na białym rumaku
    Wśród zmierzchu mgieł
    Michał Anioł uwieczniłby cię
    Swoim dłutem
    Na łonie natury
    Z dala od zgiełku miast
    Śpisz pod gwiazdami
    A psina liże twą twarz

    Słabych i chorych
    Bierze snajper na cel
    Lecz kaznodzieja
    Nie odda ich łatwo
    Pałki, kajdany, łzawiący gaz
    Armatki wodne
    I stosy kamieni
    Które zaraz tu wpadną
    Obłudni sędziowie
    Złapani we własną sieć
    Jeszcze minuta
    I noc pochłonie ten dzień

    Mroczny ten świat
    Niebiosa oblepia szarość
    Matka rodzi dziś księcia
    I stroi go w szkarłat
    W kieszeń wrzuci kapłanów
    Miecz wsadzi w żar
    Małe sieroty
    Zabierze spod chat
    I rzuci do stóp nierządnicy
    Och błaźnie,ty wiesz czego on chce
    Cóż znaczyć ma twoje milczenie?

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Bardzo dziękuję, dołączam do kolekcji!

      Odpowiedz