loading
10 Gru

DYLAN BYWA AKTOREM, AKTOR BYWA DYLANEM

Jutro dzisiejszy mój wpis będzie nadal aktualny, chociaż wydarzenie, do którego się odnosi, stanie się już faktem dokonanym.

Po 13 października na ostrzu noża stanęła kwestia, czy to, co Bob Dylan pisze, jest literaturą. Przeciwnicy przyznania mu Nobla literackiego dzielą się na radykałów akademickich („To kiedy w takim razie Adam Zagajewski dostanie Grammy? Wstyd”), estetów-rozróżniaczy („Leonard Cohen, Nick Cave, Patti Smith to jeszcze – ale Dylan????”) i tolerantów wykluczających („Kilka jego tekstów rzeczywiście zasługuje na podziw, ale żeby cała twórczość, to przegięcie”).

Niemniej stało się, w Sztokholmie uświadomiono światu, że literatura ma więcej barw i obliczy, niż się na katedrach zdawało.

Konsekwencje tego faktu są również takie, że 11 grudnia w Teatrze Polskim w Warszawie, czyli – z punktu widzenia mnie, siedzącego przy pisaniu tego tekstu – jutro, odbędzie się publiczne czytanie tekstów Dylana w ramach cyklicznego Salonu Poezji. W samo południe czwórka aktorów oraz Państwa uniżony sługa odczytają kilkanaście przełożonych przez mnie na polski tekstów… poezji… wierszy… jakkolwiek to określić, będą to SAME SŁOWA.

teatr-polski-11-12-2016

Będzie też muzyka. Wspólnie z Jackiem Wąsowskim wykonamy kilka piosenek w wersjach szkicowo-świetlicowych. Na zainstalowanie się tam całego naszego zespołu nie było warunków logistycznych.

Jestem bardzo ciekaw tego czytania. Nie jest to ewenement w skali światowej, choć polskiej pewnie tak. Na świecie zdarza się, że słowa piosenek Dylana są interpretowane przez aktorów. Tu próbka w wykonaniu czworga aktorów brytyjskich:

http://www.bbc.co.uk/programmes/p04bxfj6

Nawiasem mówiąc, z czterech zasygnalizowanych tu tekstów trzy będą jutro wykonane po polsku…

Scenariusz ułożony przez panią Magdalenę Mróz jest bardzo ciekawy. Składają się nań teksty zarówno piosenek bardzo znanych, jak i „ukrytych klejnotów”, jak chociażby Trouble czy From a Buick 6. W każdym razie będzie to bardzo różnorodna i intrygująca prezentacja.

A do wszystkiego tego doszło przez przypadek. W poranek po-Noblowski, kiedy jeździłem po rozgłośniach i stacjach telewizyjnych, w jednej z nich zderzyłem się z Panem Andrzejem Sewerynem, który na wieść, że od lat Dylana przekładam i śpiewam, momentalnie zaiskrzył: „W Teatrze robimy Salony Poezji, może grudniowy zrobimy właśnie z Dylanem?”. Kilka dni później już dzwoniono do mnie z Teatru. Zwieńczenie – jutro.

Osobiście dziękuję Teatrowi Polskiemu, jego Dyrektorowi, wszystkim zaangażowanym w przygotowanie Salonu, z Panią Magdaleną Mróz i czwórką aktorów: Izabellą Bukowską, Joanną Halinowską, Pawłem Kruczem i Tomaszem Błasiakiem. Bo to wszystko przeze mnie i Szwedów.

Trema jest. Ale i radość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 0 )