loading
20 Gru

BALLAD OF A THIN MAN

„To strasznie jadowita piosenka” – powiedział ponoć perkusista Bobby Gregg po wysłuchaniu w reżyserce efektu nagrania. I miał rację.

Jeden z Dylanowskich standardów, a zarazem przedmiot nieustających spekulacji co do tożsamości adresata. Pan Jones, jak twierdził Dylan w swoim czasie, naprawdę istniał. Ale czy na pewno tak się nazywał? Czy na pewno w ogóle był mężczyzną?

[Tu wątpliwości potęguje fakt, że przy okazji tej piosenki fantastycznie i Oscarowo wciela się w rolę Dylana Cate Blanchett w filmie I’m Not There Todda Haynesa, jeszcze bardziej mącąc konotacje płciowe. Pana Jonesa odtwarza Bruce Greenwood.]

https://www.youtube.com/watch?v=zYgZUoaIhxA

Łacniej dopuścić myśl, że to archetyp, symbol całej grupy ludzi – wyszkolonych, gładkich, obrotnych – i ni w ząb nie rozumiejących, co się wokół nich dzieje, szczególnie gdy dzieją się rzeczy niesamowite, wykraczające poza dotychczasowe nawyki myślowe.

Z racji atrybutów i patentów towarzyskich, ułatwiających żeglowanie po salonach, można podejrzewać, że najpewniejszym adresatem zbiorowym są zadufani, a niespecjalnie rozgarnięci przedstawiciele mediów. Znamy ich wciąż, bo gatunek to odporny na edukację. Dlatego – jeśli przyjąć taką interpretację – piosenka pasuje wszędzie i zawsze.

Także po polsku.

No tak, ale jeśli ma być uniwersalnie, to co począć z panem Jonesem, którego można by, ale z bólem zębów, przełożyć jako pana Kowalskiego?

Mr. Jones z tej nienawistnej ballady zakorzenił się w kulturze popularnej. Wspomina go w Yer Blues John Lennon, śpiewając: „Samobójczo się czuję jak u Dylana ten pan Jones”.

https://www.youtube.com/watch?v=Iuy-10Ejck4

Adresata piosenki Dylana wziął w obronę z kolei David Byrne w piosence Talking Heads Mr. Jones.

https://www.youtube.com/watch?v=ZyXTte9KjS4

Wypadałoby go więc zostawić. Tym bardziej, że pojawiła się także interpretacja, wskazująca, że jednym ze źródeł natchnienia dla Dylana mogła być powieść Philipa Kindreda Dicka The World Jones Made, wydana w 1956, u nas znana pod tytułem Świat Jonesa. Tylko czy Dylan zaczytywał się science fiction? Może.

Ja sam często unikam egzotyzacji, kiedy nie jest bezwzględnie konieczna, bo chciałbym uzyskać w polskim słuchaczu podobne poruszenie, także pozaintelektualne, jakie oryginał budzi u anglofonów. Być może jednak zostałbym przy Jonesie, gdyby nie zrymował mi się z nim wyraz „wąs”. I nagle zobaczyłem tego faceta przed sobą. Był w marynareczce po krawatem, schludne laczki, dyktafon w dłoni – i wąsik. Pan Wąs.

Jacek Wąsowski, kiedy usłyszał pierwszy raz moją wersję polską, uśmiechnął się: „W Elektrycznych na mnie mówią ‘Wąs’”.

Całą narrację oparłem na poufale pogardliwej formie czasownikowej, mieszającej osobę trzecią z drugą: pan nie wieszmasz pan mnóstwo cynków itp. Chciałem w ten sposób zmniejszyć dystans narratora do bohatera, a zarazem nieco tego ostatniego poniżyć.

Kolejne zwrotki oraz interludium to jakby scenki, obrazujące nieprzystawalność rzeczywistości do wyobrażeń bohatera. W pewnym momencie pojawia się F. Scott Fitzgerald, którego nazwisko w Polsce nie rezonuje tak jak w świecie anglosaskim. Dlatego wybrałem drobne omówienie z aluzją: ponieważ wśród powieści Fitzgerald jest Last of the Tycoons, u nas znany pod tytułem Ostatni z wielkich (była też ekranizacja Elii Kazana z Robertem de Niro), zamiast samego pisarza u mnie pojawia się „ostatni z wielkich pisarzy”.

No i tytuł. Dylan nawiązał tu do powieści Dashiella Hammetta i filmu Woodbridge’a S. Van Dyke’a The Thin Man, u nas znanego jako W pogoni za cieniem.

https://www.youtube.com/watch?v=dT6x9Aullek

Nawiązanie jest czysto brzmieniowe, koneksji treściowych nie ma wcale. Ale zarówno ten „cień”, jak i charakter tytułowej postaci zbiły mi się w jedno i tak mamy Balladę o cieniasie.

Przekład powstał w lipcu 2014 roku.

Bluesowy nastrój utworu jest tak sugestywny, że nie chcieliśmy nic tu zmieniać. Nawet zatwierdziliśmy wybór Dylana, by jednym z instrumentów wiodących był tu fortepian.

 

Marek zasiadł więc za pianinem, poza tym obsługuje tu pięknie kontrabas. Jacek dzierży bandżo, Polo perkusję bez kombinacji (za tu z czujem), ja zaś śpiewam, pomagając sobie na sześciostrunowej gitarze klasycznej.

I śpiewam tak:

Wchodzisz pan do pokoju, zadbałeś, by notes wziąć

widzisz nagą postać, pytasz: „Co to za gość?”

i choć się starasz, jesteś ogłupiały dość

co powiesz, gdy do domu wrócisz stąd?

Bo coś tu jest grane, a pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Łeb podnosisz pan, pytasz: „Jaki to ma sens?”

ktoś pokazuje cię palcem, mówiąc: „O, to ten”

ty pytasz: „Co ja?”, a ktoś inny: „Ale co ma sens?”

wołasz: „Boże, sam tu jestem, co za los!”

Ale coś jest grane i pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Na występ cudaka z biletem w dłoni gnasz

ledwie się pan odezwiesz, jesteś z nim twarzą w twarz

on mówi: „Jesteś świrem i jak się z tym masz?”

odpowiadasz: „Wykluczone”, gdy on daje ci dżoint

i coś tu jest grane, lecz pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Masz pan mnóstwo cynków

od znajomych troglodytów

bo na nich liczysz

gdy młodzi krzyczą, że nie masz racji

szacunek umarł, mimo to

wyraźnie mówią ci, że chcą

żebyś dał pan dużą kasę

na zwalniającą z podatku dobroczynną fundację

 

Akademicy cię lubią za twój wygląd i bon ton

z mecenasami omawiasz przekręty, powódź i trąd

ostatniego z wielkich pisarzy znasz na pamięć każdy tom

oczytany jesteś pan jak mało kto

ale coś tu jest grane, a pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Połykacz mieczy klęka, robi krzyża znak

stuka obcasami, a widząc, żeś pan zbladł

bez ostrzeżenia pyta: „No i jak?”

i dodaje: „Zwracam gardło, oddaję, com wziął”

i pan wiesz, że coś tu jest grane, lecz pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Jednooki karzeł wrzeszczy słowo „JUŻ”

pan pytasz: „Dlaczego?”, on na to mówi: „Cóż”

pan pytasz: „O co chodzi”, on krzyczy: „Weź się rusz,

ty krowo, dawaj mleka albo won”

A pan wiesz, że coś tu jest grane, lecz pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Wchodzisz pan do pokoju niczym wielbłąd i marszczysz brwi

do kieszeni oczy odkładasz, a nos na ziemię koło drzwi

ustawa by się przydała, co by zabroniła ci

bez słuchawek samopas chodzić wciąż

bo coś tu jest grane i pan nie wiesz, co to jest

prawda, panie Wąs?

 

Odpowiedz na „ADAMAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 4 )
  • ADAM

    No i piękny finisz. Lotny można napisać.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Bardzo dzieki – o ile to nie kadzidlane opary 😉

      Odpowiedz
      • ADAM

        nie, wszystkie tłumaczenia są świetne a niektóre ocierają się o …. woń kadzidła. To do nich należy.

        Odpowiedz
  • Dobry wieczór,

    Jako domorosły tłumacz (również Dylana) doceniam koncept z panem Wąsem, bo sam lubię polonizować konteksty. W tym kluczowym dla ducha piosenki fragmencie niepokoi mnie jedynie rozbieżność akcentów: do YOU – PRAwda. Oczywiście ostateczne wrażenia przyniesie dopiero wysłuchanie płyty (czekam z niecierpliwością), bo przecież to piosenka, więc warto oceniać całość – tekst razem z melodią.

    Kwestia słowa „bone”. Nawet nie ocieram się o Pańską znajomość anglosaskich kontekstów, więc zapewne to moja ignorancja, ale czy „kość” już w 1965 roku oznaczyła „dżointa”?.
    W słowniku slangu miejskiego jest wspomnienie o użyciu w 1993 roku:
    http://www.urbandictionary.com/define.php?term=bone
    No i we wspomnianym przez Pana filmie „I’m Not There” też nie ma skręta (kości zresztą też nie, jest podawany przez Dylana mikrofon):
    https://youtu.be/zYgZUoaIhxA

    Pozwalam sobie załączyć własną wersję (wypróbowaną wykonawczo), raczej jako refleksję, że to samo można powiedzieć na dziesiątki sposobów, o czym wspominał Pan wielokrotnie w poprzednich wpisach, które śledzę, nie ukrywam, od 13 października roku pamiętnego 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Robert

    W pokoju chodzisz już
    Z ołówkiem w dłoni swej
    Widzisz ktoś nagi siedzi
    I pytasz: „Kim jest ten człek?”
    Starasz się tak
    Nie pojmiesz tego lecz
    Co masz w domu rzec
    Gdy wrócisz doń
    Ponieważ dzieje się tu coś
    Lecz ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    Podnosisz głowę więc
    I pytasz: „Czy to jest gdzie jest?”
    Wskazuje cię ktoś
    I mówi „To jego jest”
    Mówisz więc „Moje co?”
    A inny mówi: „Gdzie co jest?”
    Mówisz więc „Boże mój
    Czy jestem tu sam wciąż?”
    Lecz przecież dzieje się tu coś
    A ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    Więc masz już swój bilet
    Dziwaka pokażą ci
    Co natychmiast podchodzi tu
    Gdy słyszy, co mówisz i
    Pyta: „Jak to jest być
    Świrem być jak ty?”
    A ty mówisz: „Niemożliwe”
    Gdy podaje ci kość
    I przecież dzieje się tu coś
    Lecz ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    Niejeden kontakt masz
    Wśród drwali, wielu znasz
    By fakty znać
    Gdy w wyobraźnię twoją ktoś się wpieprzy
    Lecz nie szanuje nikt cię
    Zresztą oni spodziewają się, że
    Ty tylko sprawdzisz
    O ile dobroczynność twój podatek zmniejszy
    Aaaaaaaaaa!

    Wśród profesorów żyłeś więc
    Podobał się im wygląd twój
    Z prawnikami spierałeś się
    Kto ma trąd, a kto jest zbój
    Przebrnąłeś przez każdy tom
    Przez wszystkich książek Fitzgeralda zbiór
    Tak dużo już wiesz
    Wiedzą to
    Lecz przecież dzieje się tu coś
    A ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    Wnet połykacz mieczy zbliża się tu już
    Wtem klęka i
    Znak krzyża robi w mig
    Z obcasów strzela ci
    I bez zapowiadania
    Cię pyta, jak to jest
    I mówi: „Zwracam ci gardło, dzięki
    Za pożyczkę twą”
    I wszak wiesz, że dzieje się tu coś
    Lecz ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    A jednooki karzeł
    Drze się, że „Już czas!”
    Więc ty pytasz „Dlaczego?”
    A on pyta „Jak?”
    Więc pytasz „O co chodzi w tym?”
    Że jesteś krową, krzyczy on
    „Mleka daj mi
    Lub idź już stąd”
    I wszak wiesz, że dzieje się tu coś
    Ale nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?

    Więc w pokoju chodzisz już
    Jak ten wielbłąd i marszczysz brwi
    Do kieszeni pchasz swoje oczy
    I z nosem przy ziemi tkwisz
    Powinno prawo wziąć
    Przeciwko tobie front
    I zmusić cię –
    Słuchawki noś
    Ponieważ dzieje się tu coś
    Lecz ty nie wiesz wcale co
    Czyż nie, panie Jones?
    Olsztyn, 1.01-08.08.2015

    Odpowiedz