loading
24 Mar

I NIE MA ODWROTU

Płyta na rynku. Surowa weryfikacja. Czy na tę płytę czekało wystarczająco dużo ludzi, by warto było zawracać głowę zapowiedziami?

Jeszcze jedno spojrzenie wstecz: na tych wszystkich, którzy po drodze klepnęli w ramię czy w tyłek kopa dali i mówili: JEDŹCIE Z TYM KOKSEM.

Nadspodziewanie było ich sporo. I momentami mowę mi odbiera. Bo to naprawdę była moja prywatna zachcianka, marzonko, obsesyjka.

Iluś ludzi, w tym reprezentujących firmy, instytucje i fundacje, obdarzyło ten pomysł swoim zaufaniem i błogosławieństwem. Od artystów przez podżegaczy na wytwórni i patronach kończąc.

Możemy sobie mówić, że dylan.pl to zespół, ale przecież sam wszystkich na to namówiłem i to ja odpowiadam – za to, co powstało, i za dobre imię wszystkich zaangażowanych. Jeżeli krytyka i rynek obejdą się z tym surowo, ja będę przepraszał.

Ale nie ma co się mazgaić. Dziś obchodzę 58. urodziny. I znów debiutuję. Niesamowite. W dodatku los wstrzymywał fizyczną premierę mojego Wielkiego Marzenia właśnie na dziś. Czy to się dzieje naprawdę?

Niezależnie jednak od tego, czy dylan.pl okaże się interesującym zjawiskiem, czy totalną wtopą, na pewno już nie da się nas całkowicie zignorować. Będziemy punktem odniesienia – na dobre czy złe.

A teraz – MAŁY, ZWAŻ, JAKOŚ SOBIE RADĘ DASZ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 13 )
  • Agata

    Dziękuję za płytę, którą dzisiaj planuję kupić. Dziękuję za książkę – tłumaczenia śmiałe, ale wspaniałe, podziwiam Pana talent, Panie Filipie. Wierna fanka Zespołu Reprezentacyjnego oraz przede wszystkim Dylana.

    Odpowiedz
  • Adam

    Shake the dust off of your feet, don’t look back, nothing now can hold you down, nothing that you lack. Pan se przetłumaczy. Wszystkiego najlepszego i cisnąć, cisnąć z tym Dylanem.

    Odpowiedz
  • Piotr Sakwerda

    Panie Filipie, po pierwszym odsłuchu „Pogodynki…” wrażenia więcej niż pozytywne. I tekstowe (słowo śpiewane brzmi inaczej niż czytane, ale równie świetnie), i muzyczne (ciekawe i różnorodne aranżacje). Warto było czekać i iliczyć dni.

    Gratuluję spełnienia Wielkiego Marzenia – lepszej daty kolejnego debiutu chyba nie mógł Pan sobie wymarzyć. Przypadek? Nie sądzę. Zastanawiam się, czym nas Pan uraczy na swoją 60-tkę?

    Życzę wszystkiego NAJ z okazji urodzin i serdecznie pozdrawiam.

    Piotr Sakwerda

    PS. Szczególne dzięki za „Każde trawy źdźbło”. „Shot of Love” to był (przed trzydziestu kilku laty) pierwszy krążek Dylana w mojej analogowej kolekcji i darzę go z tego powodu dużym sentymentem a „Every Grain of Sand” zajmuje w moim sercu miejsce zupełnie wyjątkowe.

    Odpowiedz
  • Marcin Kwiecień

    Oto czasy nadeszły nowe. Przed i po Dylanie zrozumiałym dla mas. Wiersze Dylana wreszcie mają godne ich tłumaczenia. By nie odebrać poprzednim próbom ich wartości, uściśle dlaczego Wasza płyta i same tłumaczenia są pełniejsze. Dotychczas Bob Dylan, jak mam wrażenie widziany był jako bard, muzyk śpiewający piosenki.
    Teraz stał się -wreszcie – poetą piszący muzykę do swoich wierszy.
    To czuć. To słychać.
    ( Z głębi serca, w pokładach pełnego subiektywizmu mogę przyznać się do zachwytu nad kilkoma fragmentami, genialnymi w sztuce przekładu tak jak odnalezienie w polskim pojmowania słów odpowiednika dla Winnie the Pooh).

    Odpowiedz
  • puzon

    Czy ta płyta jest potrzebna? Cóż za pytanie. A kto śmie wątpić?!

    Odpowiedz
  • Artur

    Płytę odebrałem dzisiaj i leci non-stop od kilku godzin. Jest wspaniała! Słuchając wertuję rownieź niedawno zakupiony tom Dylan lyrics 1961-2012 i sobie porównuje. Tłumaczenia podobają mi się niezmiernie. Właśnie leciało Musisz służyć komuś i zastanawiałem się jaki będzie znany fragment w którym Bob proponuje jak sie do niego zwracać i rozwiązanie jest fajne. Inne moje ulubione momenty – na razie- to wersje Tambourine Man, Love Sick, oczywiście Blowin’.

    Odpowiedz
  • Szymon1999

    Dzięki za płytę. 100 lat spełnienia marzeń!

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Do usług i dziękuję!

      Odpowiedz
      • Jacek

        U mnie się kręci od wczoraj. Absolutnie największe wrażenie zrobiła na mnie Love Sick! Dzięki za całość i pozdrawiam.

        PS
        To kiedy Vol 2?
        🙂

        Odpowiedz
  • Przemek

    Bardzo dziękuję za płytę. To kawał dobrej roboty; do niektórych piosenek często wracam. Jedną z nich, obok „Senor” i „Romansu w Durango”, jest „Port Czarnych Łez”. Tłumaczenie tej ostatniej zrobiło na mnie duże wrażenie; świetnie opowiada tę hipnotyzującą historię. Mam jednak wątpliwość co do jednego fragmentu:

    As the rain beats down and the cranes fly away
    From Black Diamond Bay

    Dźwigi łamią się, gęsty zwala się deszcz
    na Port Czarnych Łez

    Wydaje mi się, że chodziło tu o inne „cranes” – o żurawie, które odlatują. To celowy zabieg? Żurawie bardziej pasują do czasownika fly, a przede wszystkim w końcówkach zwrotek mamy ciągle obrazy przyrody, a tu nagle wdziera się jakiś industrialny obraz.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Ma Pan oczywiście słuszność. Walczyłem z żurawiami, ale nijak nie chciały mi tam wejść. Przekład piosenki to zawsze jest wybór pewnej drogi. I jeśli tu wprowadziłem dźwigi, to po pierwsze, z powodu kapitulacji, po drugie, z powodu niewystępowania żurawi na Karaibach (a tam sytuowałem tę dystopię, wybierając w dodatku Czarne Łzy jako toponim). A i portowy klimat nie psuł mi się tymi dźwigami. Może kiedyś jakoś to jeszcze obejdę, ale piosenka już funkcjonuje i zostawiam, jak jest. Bardzo dziękuję za twórcze słuchanie!

      Odpowiedz
  • WIKTOR

    Czekałem, czekałem, pojawiające się fragmenty odsłuchiwałem dziesiątki razy aż wreszcie mam i słucham. Bardzo odważne, niesamowite poetyckie tłumaczenia, świetne wykonanie – oryginalne a jednak mające w sobie dylanowski klimat i zapach. Jeszcze się nie nasyciłem.
    Dziękuję! Dawno nie miałem takiej przyjemności.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Bombastycznie!

      Odpowiedz