loading
28 Kwi

Z NAJNOWSZYCH RZECZY…

Wśród najpopularniejszych płyt Dylana bodaj na całym świecie prym wiedzie Desire. Także u nas. U mnie plasuje się gdzieś dalej, może z powodu tego, że Dylan trzy czwarte tekstów napisał do spółki.

Ale są dwa napisane tylko przez niego. Obydwa to dość duszoszczypatielne utwory, mocno rezonujące ze słowiańską wrażliwością. Jeden to rozpaczliwy, wieńczący płytę hymn pokutny do żony, zadziwiająco pełen odniesień autobiograficznych.

Drugi to krótka piosenka o nie do końca jasnej inspiracji. Najczęściej mówi się o wpływach cygańskich (towarzysząca Dylanowi na albumie, zgarnięta wprost z ulicy skrzypaczka Scarlet Rivera, z domu Donna Shea, ma w sobie krew włoską i irlandzką, ale może romskiej trochę też).

{Fot. za http://nodepression.com/live-review/one-magic-night-mccabes-eric-andersen-and-scarlet-rivera}

Harmonia utworu nie jest jednak stricte cygańska, bo oparta na sekwencji a-G-F-E. Wprawdzie kadencja ta należy do najczęstszych we flamenco, ale pochodzenie ma starogreckie.

Natomiast sama sytuacja i osoby opisane w tekście bardziej już mogą kojarzyć się ze światem wędrownych królestw, tajemnicy, wróżbiarstwa i egzotycznej urody.

{Fot. za https://pl.pinterest.com/pin/272186371205185352/}

Jakoś nigdy nie kusiło mnie, żeby siąść nad tym tekstem i przełożyć go na polski. Wprawdzie nadmierna, rzewnością podszyta popularność pieśni wśród rodaków potrafi zniesmaczyć, ale jakoś tam zawsze ją lubiłem. Bez fanatyzmu, ale – słucham z przyjemnością. Postanowiłem jednak, że nie ruszę, jeśli koleżanka Muza nie wbije mi „aż-tu-nagle” refrenowej frazy po polsku do głowy. Albo to się odbędzie raz-dwa, albo w ogóle. Nie zamierzam tracić czasu.

No i Muza pofatygowała się niedawno, gdy jechałem samochodem. Prowadziłem, więc nawet nie mogłem zapisać ani nagrać.

Oryginalny refren jest oparty na dwóch bardzo podobnie brzmiących frazach i trzeciej ładnie zrymowanej:

One more cup of coffee for the road

one more cup of coffee ‘fore I go

to the valley below

Zasadniczo trzymałem się w miarę wiernie oryginału. Tylko w jednym miejscu odżeglowałem – gdy mowa o tacie (królu Romów?), który „nauczy cię, jak właściwie wybrać” [he’ll teach you how to pick and choose]. Posłużyłem się nieco szerszą pojęciową frazą „wie […] jak do dwóch dodać dwa”.

{Il. za https://pl.pinterest.com/pin/311241024221207757/}

Może kiedyś zaczniemy grać tę piosenkę na koncertach. Jest wdzięczna do grania i zwodniczo łatwa. Trochę się boję – łatwo popaść w kicz, popłynąć na melodii i zatracić treść.

 

Masz słodkie tchnienie i spojrzenie diamentowych gwiazd

masz prosty kark i gładki włos, gdy cię śpiącą wita brzask

ale wdzięczność albo miłość tak mi jednak obce są

bo wierność ofiarujesz nie mnie, lecz nocy ponad mną

 

Jeszcze kawy, nim opuszczę sień

jeszcze kawy, nim wypuszczę się

tam w doliny cień

 

Twój tata jest banitą i towary różne ma

wie, jak noża dobyć i jak do dwóch dodać dwa

pilnuje, żeby do królestwa się nie zakradł nikt

i drżącym głosem woła, by mu dostarczono wikt

 

Jeszcze kawy, nim opuszczę sień

jeszcze kawy, nim wypuszczę się

tam w doliny cień

 

Twa siostra przyszłość widzi tak jak mama, tak jak ty

czytać, pisać nie uczono cię, nie masz książek w kufrze swym

twoja rozkosz nie zna granic, twój głos dzwoni niczym kos

twoje serce jak ocean, spowił je tajemny mrok

 

Jeszcze kawy, nim opuszczę sień

jeszcze kawy, nim wypuszczę się

tam w doliny cień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 2 )
  • Piotr Sakwerda

    To taki „Cohenowy” kawałek…
    Mąż opuszczanej przez podmiot liryczny kobiety śpiewa w tym czasie:
    „Gdzie jest cygańska żona ma tej nocy?”

    Ukłony za tłumaczenie.

    Odpowiedz
  • Adam

    Aaaa..leż mnie Pan przestraszył tym Wąsem! Obawiam się, że większość odwiedzających instynktownie zamyka stronę 🙂

    Co tu dużo gadać o Ain’t Talkingu. Najważniejszy utwór Dylana w XXI wieku. Pieśń drogi a właściwie pieśń stopni. Za każdym razem się zastanawiam kim jest milczący a właściwie mamroczący wędrowiec. Za każdym razem kto inny. Od Jonasza do Kajfasza. Od Adama do drugiego Adama.

    I ładnie to Pan zaśpiewał. Wyszło Panu 🙂

    Odpowiedz