loading
27 Wrz

DYLAN JAK BELKA DLA SKOCZKA

Duszny kraj stał się pochodnią, od której zapłonęły już inne. Rozpajęczam się z przekładami.

Niektórzy, co zerkają czasem w kierunku profilu dylan.pl na fejsie – a wcześniej także mojego własnego, dopóki byłem tam regularnym użytkownikiem – domyślają się, że nie samym Dylanem żyje moja przekładowcza bestia. Urzekających tekściarzy, zahaczających o poezję, jest na świecie wielu, w samym obszarze angielszczyzny liczba jest imponująca.

Jakiś czas temu zorientowałem się, że robiłem jedynie okolicznościowe, rzadkie podchody w kierunku tych innych. I może by tak zostało, gdyby nie pomysł, który podsunął mi szef Biura Literackiego. Pomysł banalnie prosty: sporządzić dużą antologię ciekawych tekstów piosenek rockowych – takich tekstów, które zbliżają się do poezji i coś tam mówią albo przynajmniej są interesującymi tworami językowymi.

Po dłuższych dyskusjach uznaliśmy, że jeżeli takie wydawnictwo ma się ukazać, musi być dwutomowe – Antologia europejska i Antologia amerykańska. W każdej z nich znalazłoby się około dziesięciu, może kilkunastu nazwisk i jakaś sympatyczna, reprezentatywna porcja ich tekstów. Ważne było, bym sam tych autorów wybrał – są tacy, których nie czuję, choć doceniam. Może tych innych tylko wydaje mi się, że czuję, niemniej musiałem mieć przekonanie, że coś z tego zdołam wykrzesać.

W Antologii europejskiej z pewnością byliby John Lennon, Paul McCartney (razem i osobno) oraz George Harrison; Mick Jagger (ma kilka naprawdę niezłych tekstów); Pete Townshend; Elvis Costello; PJ Harvey; Joe Strummer; Brian Eno (zupełnie odrębne zjawisko, poezja głównie brzmieniowa, choć niegłupia); Van Morrison; Sinéad O’Connor; może John Cale. Chciałoby się dorzucić tam Davida Bowie’ego, ale jest cholernie trudny i wielu już połamało sobie klawisze. A, i na pewno będzie Björk.

W tej drugiej sprawa wydaje się klarowna. Joni Mitchell; Suzanne Vega; Laurie Anderson; Homer Flynn alias Residents; Bonnie „Prince” Billy; Bruce Springsteen (nie do końca go czuję, ale mam wybieg: przełożyłem w całości moją ulubioną jego płytę Nebraska); Paul Simon; Lou Reed; Tom Waits; David Byrne… Kusi włączenie Leonarda Cohena, ale tu musiałbym naruszyć święte kamienie Zembatego, Karpińskiego, Wyszogrodzkiego, a tego mi fani nie wybaczą. Zerkam też w stronę Jamesa Douglasa Morrisona, choć im głębiej wchodzę w jego teksty, tym więcej tam grafomanii. Ale kilka by się znalazło.

Inna pokusa to Chuck D i Flavor Flav, czyli Public Enemy, klasyka nowojorskiego rapu. Tyle że to może być zbyt hermetyczne.

Patti Smith i Bob Dylan odpadają, bo są lub będą bohaterami odrębnych tomów (Smith już w przyszłym roku, teksty prawie gotowe, a ona sama wyraziła zgodę).

Zamierzenie wspaniałe, wymagające, na pewno ryzykowne. Ale czy możliwe?

Bo nie wystarczy przełożyć te teksty i je ułożyć, opatrzyć komentarzami, wstępami itp.  Ważna jest jeszcze zgoda. Przy okazji Byrne’a, którego przełożyłem ponad 30 tekstów, wyszło na jaw, że nikt w jego obozie nie wie, kto ma się ewentualnie zgodzić. Wiedzą, kto ma prawa do jego książek, ale do tekstów piosenek jako elementu antologii – zdębieli.

I tu może kryć się naczelny problem. Bo agent takiej Joni Mitchell może zacząć pytać: „A dlaczego tylko kilkanaście tekstów? Dlaczego akurat te? A kto poza tym będzie w książce? A, z tym czy z tą wykluczone”.

W każdym razie – dopóki czarne chmury się nie zbiorą – pracuję nad tymi zbiorami. Powinny być grube.

Równolegle szykuję też dalszy ciąg Dusznego kraju, który pewnie – jeśli gwiazdy zezwolą – będzie zawierał także wiersze z okładek płyt. I tym razem składać się będzie nie z dwunastu, a z trzech części, poprzedzielanych tekstami niepiosenkowymi: wstępnie nazwałem je sobie PRZEKROCZENIE, POTĘPIENIE, ODKUPIENIE.

Na zachętę – jeden tekst Laurie Anderson, Kółka dymu:

Uwaga, jesteście na antenie.

Buenas noches, Señores y Señoras

bienvenidos.

La primera pregunta es:

¿qué es más macho, ananas o nóż?

Chwileczkę… chyba ananas jest bardziej macho niż nóż.

¡Sí, correcto! Ananas es más macho que nóż.

La segunda pregunta es:

¿qué es más macho, żarówka o gimbus?

Yyy, żarówka…?

¡No! Lo siento, gimbus es más macho que żarówka.

Gracias. Wrócimy do państwa za un momento.

 

Miałam sen, odwiedziłam w nim pewne miasteczko

wszystkie dziewczynki miały tam na imię – Betty

i śpiewały:

du du-du du-du

du du-du du-du

du du-du du-du

du du-du du-du

Ach, pragnienie!

Raz lód, i mróz, a raz płomienie…

Ach, pragnienie!

Czerwony żar, błękitny chłód

a patrząc na lodowiec, widzę obraz twój

du du-du du-du

du du-du du-du…

¿Qué es más macho, lodowiec o wulkan?

Przynieś ciepły koc z sypialni

i się przejdźmy jeszcze raz

nad rzekę dzieciństwa

gdzie miłość połączyła nas

 

Wspominam czas, gdy był ze mnie brzdąc

gdy był ze mnie malutki smyk

gdy był ze mnie embrion

ociupinka, ledwie pył

gdy był ze mnie batonik

w kieszonce mojego ojca

 

O, patrz! Siedzi ktoś

to Frank Sinatra, elegancki gość

idealne kółka dymu puszcza w ciemną noc

i śpiewa: Dym to są schody, więc zejdź do mnie tu

dziwne dość

 

Ach, pragnienie!

Ach, pragnienie!

Ach, pragnienie!

Losowe, dziwne dość

a patrząc na te kółka dymu, wiem, że to ty

 

Du du-du du-du…

¿Qué es más macho, schody o kółka dymu?

Przynieś ciepły koc z sypialni

i się przejdźmy jeszcze raz

po wygwizdowie

gdzie miłość połączyła nas

 

O, pójdę wszędzie za tobą

przez bagna aż na główny plac

pod promenadą

odnajdę ślad

 

Du du-du du-du

du du-du du-du

du du-du du-du

https://www.youtube.com/watch?v=1n1YjN6z-7Q

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 4 )
  • Rewelacyjny pomysł. Będę czekał. Brakuje mi chyba tylko Nicka Cave’a – teksty z „The Boatman’s Call”, „No More Shall We Part” i dwupłytowego „Abattoir Blues / The Lyre of Orpheus” to piękna poezja. Całe cztery z tej środkowej nawet mam przetłumaczone przed laty w zeszycie. Cave’owi z tego okresu niedaleko do Dylana i Cohena. Polecam przynajmniej wstępnie Pańskiej uwadze. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    • Filip Łobodziński

      Cave oczywiście, jak najbardziej, ale jako Australijczyk nie mieści mi się ani w amerykańskiej, ani w europejskiej. Można o nim pomyśleć jako o aneksie do europejskiej, nie wiem. Cave nie daje mi spokoju.

      Odpowiedz
  • Przemysław

    Mnie również pomysł bardzo się podoba. Jeśli rozglądałby się Pan też za nieco młodszym pokoleniem, to z europejskich twórców poleciłbym Franka Turnera.

    A Cohena proszę się nie obawiać – warto tym bardziej, że wiele z powszechnie funkcjonujących w świadomości polskich przekładów da się zrobić lepiej, a już na pewno inaczej. Takie próby są zresztą podejmowane, moim zdaniem z niezłym efektem – ukazała się płyta Michała Łanuszki z popularniejszymi piosenkami Cohena w przekładzie Michała Kuźmińskiego oraz płyta Marcina Stycznia z wyborem utworów z trzech ostatnich albumów studyjnych Cohena. Chętnie zobaczyłbym też Pana tłumaczenia.

    Odpowiedz
  • Piotr Sakwerda

    Dobry wieczór!
    Gdy piszę te słowa jest 10.10.2018, godz.21.05. Przeczytałem właśnie wywiad z Panem na dziennik.pl i jestem nim bardzo poruszony. Jeśli Pan pozwoli, chciałbym podzielić się swoimi refleksjami i emocjami, ale nie na forum. Możliwy jest jakiś bardziej „intymny” kontakt? Mój mail: piotr.sakwerda@gmail.com
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Sakwerda

    Odpowiedz