loading
24 maja

MIAŁEM SEN

I znów śnił mi się koncert dylan.pl (bo od dawna znów nie graliśmy…). I znów były problemy, bo tekst nie ten, bo gitara dziwna. Ale muzyka szła. Ciekawe – sen akurat nad ranem w 78 urodziny Dylana.

Dla osób, które bliżej śledzą poczynania tego komanda, mogło być jasne, że zespół dylan.pl przywarł do ziemi. Nasze przyczajenie wiąże się z perturbacjami systemowymi – prawda jest brutalna, spadło zapotrzebowanie wśród elektoratu na tego typu ofertę. Ofertę z jednej strony melodyjną, a nietaneczną, z drugiej mądrą i może trudną, a nie kaleczącą uszy i dusze dziwnością.

Mamy pewność, że to, co chcemy zaoferować publiczności – wcale nie stadionowej, raczej klubowej, teatralnej, kameralnej, bo takich tekstów nie ma sensu rzucać w dziki tłum – nie przynosi nam wstydu i nie jest propozycją straty czasu. Tym bardziej, że koncerty to zupełnie co innego niż płyta – gdybyśmy dziś płytę nagrywali, sprawdziwszy jednak kilkadziesiąt razy piosenki w boju bezpośrednim, byłaby to płyta brzmiąca inaczej. Koronny przykład to kompletnie odmienna aranżacja Każdego trawy źdźbła.Dlatego teraz chcemy z wolna wprowadzać do repertuaru koncertowego rzeczy nowe, żeby otrzaskać je i popróbować organoleptycznie na scenie, zanim pójdziemy do studia Wąsowsk, tfu, Otwock.

Zresztą cztery piosenki nowe już od jakiegoś czasu gramy.

Sen był taki, że graliśmy niby wszyscy, ale był inny basista. I basistą tym był sam Tony Garnier, basista zespołu Dylana od ćwierćwiecza, szef jego zespołu i zapewne główny aranżer wielu piosenek.

Szczerze się przyznam, że największy zaszczyt, który mógłbym sobie wyobrazić dla zespołu dylan.pl – naciągając wyobraźnię do rozmiarów kosmicznych – to właśnie zagranie z Tonym Garnier. Gdyby został basistą dylan.pl, byłoby to jak pomazanie świętym olejem. A Dylan wśród publiczności.

Marek Wojtczak, nasz basista, a mój kumpel od ponad 30 lat, musi mi wybaczyć. Gdyby Garnier wszedł w skład dylan.pl, Marek musiałby się przesiąść na inny instrument. Głęboko wierzę, że to Garnier jest kapłanem tego ognia muzycznego, którym grzeje nas Dylan od lat.

We śnie zresztą Marek grał na pianinie, a Tomek Hernik na puzonie. Czyli wszystko się kleiło – poza moim śpiewem, ale we śnie zawsze tak mam, że wszyscy naokoło są OK, tylko ja daję ciała.

Marzę o powrocie na scenę z dylan.pl również dlatego, że nie mam lęku przed publicznością nieprzychylną. Inspirujące są opowieści Robbie’ego Robertsona o pierwszych jego koncertach z Dylanem w 1965. Publika, przywykła do folkowo-akustycznego Dylana, nie mogła znieść grania elektrycznego, obrażała muzyków, gwizdała, buczała i ciskała na scenę przedmioty śmierdzące tudzież kleiste. Dylan był zadowolony, bo poszedł na wojnę, wierzył w swoją sprawę – i ostatecznie wygrał.

Wierzę w nasz materiał, wierzę w zespół złożony z naprawdę fajnych muzykantów, z doświadczeniem na niejednej scenie. Wierzę w istotność tekstów, które przekazujemy. Może najmniej wierzę w siebie, ale w razie czego mogę przeszkolić potencjalnego wokalistę. Byleby ta twórczość mogła dalej sączyć się w polską kulturę.

Ale może rzeczywiście trzeba przyjąć do wiadomości gorzką pigułę: grać można dziś na dniach miast, gdzie potrzebna jest rozrywka dla mas, albo na wąsko wyspecjalizowanych imprezach, gdzie też rządzą środowiskowe preferencje. dylan.pl nie mieści się w formułach. I dylan.pl nie pozwala publiczności zaśpiewać do wtóru (chociaż właściwie, dlaczego nie…?).

Może świat wzrusza ramionami i myśli: „No, już bardziej dobitnie nie umiem ich przekonać, że zrobili, co swoje, i dali jazda”. Może po prostu nie jesteśmy tworem potrzebnym na tyle, by organizować nam koncert, na który przyjdzie siedem osób.

Współczesna przestrzeń publiczna jest coraz trudniejsza dla refleksji sięgającej szerzej poza doraźne intrygi. Jej siła jest jej słabością, a jej słabość – siłą. Tylko co z tego wynika?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comments ( 4 )
  • Piotr Sakwerda

    Witaj!
    W latach 90-tych w moich rodzinnych Ząbkowicach Śl. odbywała się FOLK FIESTA – impreza, na której pojawiały się zespoły z polskiej i światowej superligi. To nie do końca moje klimaty muzyczne, ale był power i autentyczność, które sprawiały, że bawiłem się tam świetnie i z roku na rok oczekiwałem kolejnej edycji. Któregoś razu – obserwując publiczność – doszliśmy z Przyjacielem do wniosku, że gdyby na scenie pojawił się za chwię zespół Bayer Full, to większości obecnych tam ludzi nie zrobiłoby to większej różnicy i dalej kiwaliby się do nieco innego rytmu, sącząc tanie piwo z plastikowych kubków. Minęły dwa dziesięciolecia – i (niestety!) okazaliśmy się profetami. W miejsce świetnego przeglądu różnych nurtów folkowego grania odbywa się dziś na tej samej scenie gala disco polo… Tak wygląda obecne oblicze rozrywki dla mas, propagowane przez TVP, której prezesem jest jeden z wielkich miłośników i onegdaj propagatorów twórczości Jacka Kaczmarskiego… Wyć się chce!
    A tak a propos Waszej chęci grania, to ja z chęcią bym posłuchał tych nowych kawałków. Skoro – na razie, mam nadzieję – nie da się na żywo, to może mógłbyś udostępnić jakieś demówki?
    Serdeczności
    Piotr
    PS. Czy chciałbyś porozmawiać o tym, jak się czujesz w tym swoim śnie?… To taki żart, oczywiście – zboczenie zawodowe… 🙂

    Odpowiedz
  • Adam

    Just keep on keepin’ on like a bird that flew, pamiętam jakieś 25 lat temu, gdy mówiłem o Dylanie, to ludzie pytali: on jeszcze żyje? Przeżył, przetrwał i choć na youtube nie wymiata wciąż jest ważny i potrzebny. Dylan
    Pl podobnie.

    Odpowiedz
  • Adam

    A jeśli chodzo o śpiewanie, to też uważam że nikt nie śpiewa Dylana po polsku lepiej niż Pan. Zreszta po dekadach poszukiwań, wiem juz ze jeśli pierwszy kontakt z obiektem śpiewajacym powoduje uszościsk połączony z niedowierzaniem (ze ponownie miał miejsce ten nieprawdopodobny ciąg zdarzeń, że ktoś mimo wszystko zdecydował się zaśpiewać, ktoś inny to nagrać a ktoś jeszcze inny wydać), to raczej będzie to strzał w dziesiątkę. Niech Pan śpiewa!

    Odpowiedz
  • Szymon1999

    Tylko proszę się nie załamywać i grać dalej dla tej garstki. Wiem , że to brzmi śmiesznie ale Dylan długo grał po do domach lub tylko dla tych wspomnianych siedmiu osób. Nigdy nie wiemy co nas jeszcze czeka 🙂 Powodzenia i do zobaczenia na koncertach 🙂 I proszę koniecznie nagrać te nowe utwory (słyszałem na koncercie w Darłowie) – są SUPER.

    Odpowiedz